Podróż minęła dosyć szybko jak i przyjemnie. Ciągle nie mogłam zapomnieć o tym pocałunku z Justinem przed wyjazdem. Wiedziałam, że coś do niego nadal czuję, a jego pocałunek był taki prawdziwy. Może powinnam mu wybaczyć tą zdradę, może to już się nie powtórzy. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć.. Na lotnisko wylądowaliśmy o 2 w nocy. Byłam mega zmęczona, do tego nie wygodnie się spało na tych fotelach. Wzięłam swoją walizkę z ubraniami i wysiadłam z samolotu wraz z rodzicami. Udaliśmy się do dosyć drogie hotelu, ponieważ pochodziłam z bardzo bogatej rodziny. Powiem, że z naszego pokoju hotelowego byłam bardzo zadowolona, był piękny i modny. Odłożyłam walizkę obok swojego łóżka. Wzięłam swoją piżamę i udałam się do łazienki, również była piękna i elegancka. Piżamę położyłam na szafkę, rozebrałam się z ubrań, które również położyłam na szafkę, po czym nalałam do wanny wody i weszłam kładąc się wygodnie w niej. Natarłam swoje ciało płynem truskawkowym, przez co w łazience pachniało. Umyłam włosy szamponem o zapachu malinowym. Gdy już woda zrobiła się zimna wyszłam z wanny i wytarłam swoje ciało dokładnie ręcznikiem. Spuściłam wodę, ubrałam się w wcześniej przygotowaną piżamę i umyłam porządnie swoje śnieżno-białe ząbki. Po około godzinie wyszłam z łazienki a ubrania, które miałam dzisiaj na sobie wrzuciłam do walizki. Położyłam się wygodnie w łóżku i przykryłam się kołdrą. Ciągle miałam w myślach zdradę Justina jak i pocałunek. Nie wiem nawet kiedy, ale odpłynęłam w głęboki sen. Obudziłam się nad ranem, o godzinie 9:45. Pierwsze co to chwyciłam za mój telefon, przejechałam palcem po ekranie, żeby odblokować telefon i na wyświetlaczu znajdowały się 3 nowe wiadomości. Nacisnęłam na to i była jedna wiadomość od Nicole i 2 od Justina. Najpierw odczytałam tą od Nicole, napisała. "Jak minęła podróż? Już tęsknie. ;*" Czytając uśmiechnęłam się delikatnie i po moim poliku spłynęła jedna łza, którą szybko wytarłam kciukiem. Odpisałam jej. "Podróż minęła spoko, ale bardzo za tobą tęsknie i za rodzinnym miastem. ;*". Następnie odczytałam wiadomości od Justina, na jednej pisało. "Kochanie mam nadzieję, że mi wybaczysz. Nie chciałem, żeby tak wyszło. Nadal Cię kocham". A na drugiej widniała wiadomość o treści. "Jak minęło podróż? Cholernie za tobą tęsknie. Pamiętaj, że cię kocham słonko". Przyznam, że to było z jego strony słodkie, odpisałam mu w jednym sms na 2 wiadomości. "Sama nie wiem co mam już o tym wszystkim myśleć, a podróż minęła spoko tylko, że tęsknie za wami wszystkimi i za rodzinnym miastem". Odłożyłam telefon na nocną półkę i weszłam do łazienki się ogarnąć. Rozczesałam dokładnie swoje długie, brązowe włosy. Podkręciłam trochę lokówką swoje włosy, po czym obmyłam wodą swoją twarz, umyłam swoje ząbki i zrobiłam delikatny makijaż. Podeszłam do swojej walizki z ubraniami, wzięłam byle jakie ubrania i je na siebie nałożyłam. Przeszłam do następnego pomieszczenia, nazywanym mini kuchnią. Rodzice jak zwykle już jedli śniadanie, a ja dosiadłam się do nich i też zaczęłam jeść zapiekanki z serem, szynką i do tego polane ketchupem oraz sok bananowy.
- Cześć mamo, cześć tato. -powiedziałam i posłałam im ciepły uśmiech.
- Cześć córeczko. -odpowiedzieli równocześnie.
-Podoba ci się? -spytali.
- Nawet jest spoko, ale chyba będę mogła na jakiś czas ich odwiedzić, prawda? -spytałam z niewielką nadzieją w oczach, kontynuując śniadanie.
- Tak Megan, oczywiście. -odpowiedział tata z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Cieszę się, bo jednak będzie mi ich brakować. -spojrzałam na nich popijając zapiekanki sokiem bananowym.
- A jak tam z Justinem? -zapytała mama z namalowanym uśmiechem na twarzy.
- Nie jestem już z nim. -odpowiedziała obojętnie.
- Jak to, a ten całus? -zaczął dopytywać się tata.
- Ehh.. To długo historia, możemy o tym nie gadać?
- Tak jasne.. -powiedziała mama.. Oni się o wszystko wypytywali, ale cieszyłam się, że chociaż z tym dali sobie spokój, bo zazwyczaj nie skończą pytać, aż im nie powiem całej prawdy. Po skończonym śniadaniu wróciłam do pokoju i zerknęłam na telefon. Była tam wiadomość od Justina, odczytałam ją, pisało tam. "Naprawdę cię kocham, ale jeśli nie chcesz mnie już znać.. zrozumiem Meg, zrozumiem". Natychmiast mu odpisałam. "Nie, to nie jest tak, że nie chcę cię znać. Po prostu potrzebuję czasu do namysłu. Na razie daj mi spokój Justin". Po odpisaniu wróciłam ponownie do kuchni z lekkim uśmiechem spojrzałam na swoich rodziców.
- A jak to będzie ze szkołą? -spytałam zaciekawiona, dokańczając swój sok.
- Od przyszłego tygodnia zaczniemy dla Ciebie szukać szkoły. -powiedział tata, na co mama przytaknęła tylko głową.
- A my już tutaj będzie mieszkać? -skrzywiłam się trochę.
- W hotelu? -powiedzieli równocześnie i po chwili wybuchneli nie głośnym śmiechem, a ja razem z nim.
- To gdzie będziemy mieszkać? -spytałam i ukradłam jedną zapiekankę tacie.
- Ej! -powiedział tata, a ja tylko wyszczerzyłam swoje ząbki.
- No więc.. Dzisiaj będziemy wynajmować jakieś mieszkanie dla nas. -wtrąciła się mama.
- Eh.. No dobra. To ja idę trochę pozwiedzać, cześć. Pomachałam rodzicom i wyszłam z hotelu. Pochodziłam tu i tam, aż w końcu zabolały mnie nogi i usiadłam na ławce. W pewnej chwili dosiadł się do mnie tajemniczy chłopak, był nawet przystojny niczego sobie..
- Cześć. -powiedziałam z lekkim uśmiechem i spojrzałam na chłopaka.
- Siema. -odpowiedział z uroczym uśmiechem.
- Można wiedzieć co tu robisz? -spytałam.
- Na spacerze jestem, a ty? -odpowiedział, bardzo mnie ciekawił ten chłopak.
- Też jak widać. -westchnęłam ciężko.
- Widzę, że coś cię drażni. Jeśli chcesz możesz mi się wyżalić. -spojrzałam na niego dziwnym spojrzeniem, po czym lekko się uśmiechnęłam.
- Skąd wiedziałeś? -spytałam, lekko go szturchając.
- Znam się na ludziach. -odpowiedział i zarzucił swoimi włosami do tyłu, wyglądało to seksowanie i wręcz słodko.
Napisałabym dalszą część ich rozmowy, ale to dopiero około godziny 13-14. Mam nadzieję, że ten rozdział wam się spodobał. Czekam na liczne komentarze od was.
środa, 14 sierpnia 2013
Rozdział 14.
- Na pewno tak będzie, a jak nie.. To co my zrobimy? -spytałam.
- Nie wiem.. Może spróbowalibyśmy związku na odległość? -spojrzał na mnie ze smutną miną.
- Myślę, że to dobry pomysł. Naprawdę cię kocham. -pocałowałam go namiętnie w usta, a on to odwzajemnił. Justin był cudownym chłopakiem, byliśmy dla siebie stworzeni. Jeszcze przy nikim innym nie byłam tak szczęśliwa jak przy nim. Miałam nadzieję, że nam się ułoży i, że już zawsze będziemy razem. W pewnym momencie zadzwonił do mnie telefon. Odebrałam, to była moja mama. Miałam nadzieję, że ma dobre informację, ale się myliłam.
- Cześć mamo, i jak? -spytałam.
- Niestety, nie da rady. Musisz jechać z nami. -odpowiedziała. Od razu się rozłączyłam, a w moich oczach były łzy, Justin to zauważył i od razu zaczął się zamartwiać.
- Kochanie, co się stało? -spojrzał na mnie i mocno mnie przytulił.
- Nie mogę zostać, jutro jadę.. -po moich polikach spływało wiele łez. Justin otarł je kciukiem i pocałował czule w usta.
- Pamiętaj.. Mimo wszystko zawsze będę cię kochał.
- Co, ale o co ci chodzi? Mówisz jakbyś coś zrobił nie tak. -otarłam łzy i lekko się od niego odsunęłam spoglądając mu głęboko w oczka.
- Bo.. bo zrobiłem. Zdradziłem cię z Nathalie. Wybacz, nie chciałem.. Ale jak miałem się powstrzymać? Wiesz, że kocham cię, ale ona była tak pociągająca, że nie dałem rady. Przepraszam, wybacz mi, proszę.. -po moich polikach spływały same łzy. Nie mogłam w to uwierzyć, że mój własny chłopak mnie zdradził. Wiedziałam, że Bieber to niezłe ziółko i po prostu mnie wykorzystał, a za pewne nie długo chciał mnie zaciągnąć do łóżka. Nie mogłam już więcej na niego patrzeć. Uderzyłam go w twarz i wykrzyczałam, że go nienawidzę, po czym wybiegłam z jego domu i wbiegłam do domu do swojego pokoju. Zamknęłam się na klucz i przez cały czas płakałam. Nie wiedziałam co mam ze sobą począć. W pewnej chwili dostałam od niego wiadomość.
Od Justina - Proszę wybacz mi.. nie chciałem, żeby to tak wyszło. -po długich przemyśleniach byłam pewna tego co robię i w końcu mu to napisałam.
Do Justina - Z nami koniec. -w końcu ktoś musiał to zakończyć, a ja nie chciałam cierpieć. Myślałam, że to będzie dobry pomysł. I tak w końcu się wyprowadzam jutro do Nowego Jorku, więc szybko o nim zapomnę. Miałam taką nadzieję.. Wzięłam się w garść i zaczęłam się pakować. Jutro o 10:30 miałam samolot. Gdy już się spakowałam była godzina 18:30. Pomyślałam, że było by dobrze gdybym powiedziała jeszcze o tym przyjaciółce -Nicole i poszła z nią na imprezę.. Wiedziałam, że uwielbiała imprezować a w ten sposób mogłabym się z nią pożegnać i spędzić ostatni wieczór razem w jej obecności. Od razu wybrałam do niej numer i zadzwoniłam. Po 3 sygnałach odebrała.
- Cześć, możemy się spotkać? -zapytałam.
- No jasne. To wpadaj ja czekam w domu. -odpowiedziała, po czym się rozłączyłam. Było trochę chłodniej, niż wcześniej więc przebrałam się w to i zeszłam na dół.
- Mamo idę się spotkać z Nicole i idziemy.. Idziemy na imprezę. Przenocuję u niej, a o 8 albo 9 rano wrócę do domu, dobra? -spytałam ukrywając cały incydent z Justinem.
- No dobrze, tylko nie zaśpij. -powiedziała mama, a ja się lekko uśmiechnęłam i wyszłam z domu. Po drodze spotkałam Nathalie. Podeszłam do niej i co nieco jej chciałam wygarnąć, ale jak zobaczyłam, że jest w towarzystwie Justina ominęłam ją i specjalnie przeszłam obok ich kręcąc przy tym tyłkiem. Chciałam wypaść seksowanie.. Wiedziałam, że na Justina to działa. Stanęłam trochę dalej od nich spojrzałam na nich i powiedziałam.
- Bądź sobie z tą suką dalej.. Właśnie widać jak Ci na mnie zależy. -skierowałam wzrok na Justina i już po chwili byłam prawie pod domem Nicole. Zapukałam, dość szybko mi otworzyła. Weszłam do jej domu i usiadłam na kanapie.
- Coś się stało, że chciałaś się ze mną spotkać? -spytała.
- Tak mam ci wiele do opowiedzenia. Pierwsza sprawa to to, że nie jestem już z Justinem. Zdradził mnie z Nathalie, zerwałam z nim. -odpowiedziałam i westchnęłam ciężko.
- Jezu, tak mi przykro. -spojrzała na mnie ze współczuciem.
- Nie no spoko.. Próbuję o tym nie myśleć. A druga sprawa to jutro wyprowadzam się z rodzicami do Nowego Jorku. Dostali tam bardziej płatną pracę. Jest jeden plus.. Będę mogła spokojnie zapomnieć o Bieberze, ale jest minus.. Będę musiała cię zostawić. -byłam mega smutna, dzisiaj działo się tyle rzeczy, że najchętniej to bym się zabiła, ale miałam dla kogo żyć. Między innymi dla Nicole i rodziców..
- No nie gadaj! To, przecież nie możliwe.. Nie wierze. -powiedziała totalnie załamana.
- Ja już się z tym mniej-więcej pogodziłam. Ty w krótce też się z tym pogodzisz. A teraz mam pewien pomysł. Może poszlibyśmy ostatni raz na wspólną imprezę? Wiem, że to lubisz. -spojrzałam na nią z uśmiechem na twarzy i szturchnęłam delikatnie.
- Eh.. W sumie to dobry pomysł. A o której jutro wylatujesz? -spytała.
- No o 10:30 więc mogłabym u Ciebie przenocować prawda?
- Tak oczywiście. Będziesz musiała tylko wcześnie wstać no i za wiele nie pić. -uśmiechnęła się na co ja również się uśmiechnęłam.
- Dobra tylko jest mały problem.. Nie mam przy sobie ubrań, więc musisz mi coś pożyczyć. -skwasiłam się lekko.
- Nie no, żaden kłopot. Wybierz sobie coś. -obie zaczęłyśmy szukać dla siebie idealnych ubrań, aż w końcu znalazłyśmy. Ja ubrałam na siebie to, a ona to. Wyglądałyśmy świetnie, obie wyprostowałyśmy swoje długie brązowe włosy i zrobiłyśmy sobie nieco mocniejszy makijaż niż zwykle, przy którym było świetnie widać nasze rysy twarzy. Wyglądałyśmy seksowanie jak i słodko. Miałyśmy nadzieję, że ten nasz ostatni wieczór będzie najlepszy ze wszystkich. Wyszłyśmy z domu po 21, a na imprezie byliśmy już o 22. Bawiliśmy się wspaniale. Wypiliśmy parę drinków, ale nie dużo, bo nie chcieliśmy się napić i zasnąć pod stołem tylko świetnie się bawić. Ku uwadze mojej przyjaciółki spostrzegł się Bieber z Nathalią.
- Meg, patrz kto tutaj jest! -wskazała mi na nich palcem, w moich oczach było kilka łez, ale się powstrzymałam. Nie mogłam uwierzyć, że on po prostu zabawia się teraz z Nathalią, z tą suką bez serca. Miałam ochotę tam podejść i powiedzieć "Kocham cię, wróć do mnie", ale to było by upokarzające, więc nie zwracałam na nich uwagi i świetnie się bawiłam. Aż w końcu podszedł do nas Bieber.
- Meg, mogę cię na chwilkę porwać? -spytał przygryzając dolną wargę.
- Idź do swojej Nathalii, bo jeszcze będzie zazdrosna. -powiedziałam po prostu go ignorując, ale ten złapała mnie za nadgarstek i pociągnął na zewnątrz.
- Mógłbyś delikatniej? -powiedziałam oburzona i usiadłam sobie na ławce zakładając nogę na nogę.
- Proszę wysłuchaj mnie. -spojrzałam na niego i zaśmiałam się kpiąco.
- Chcesz mi opowiedzieć jak Ci dobrze było z nią w łóżku, z ta suką? Nie dzięki, nie mam ochoty o tym słuchać. Dobra ja lecę się świetnie bawić. Skończyłeś? -spytałam, a on po prostu odszedł wkurwiony. Chciało mi się płakać, ale za wszelką cenę to ukrywałam. Wróciłam do Nicole i napiłam się z nią po drinku. Nagle podeszli do nas jacyś faceci byli przystojny, mniej więcej byli w naszym wieku, może o rok starsi. Zapytali czy z nimi zatańczyli, zgodziliśmy się. Zauważyłam, że Biebs uważnie mnie obserwuje z zazdrością, ignorowałam to. Świetnie się bawiliśmy, ale był na nas już czas.. Pożegnaliśmy się z chłopakami i podziękowaliśmy za niesamowitą zabawę. Wróciliśmy do domu Nicole jeszcze przed 4 rano. Poszliśmy spać i obudziliśmy się o 8 rano. Byłam mega zmęczona, ale czekał mnie wyjazd.
- Dobra to ja już się będę zbierać. -powiedziałam ubierając swoje ubrania.
- Będę tęsknić. -powiedziała i obie przytuliłyśmy się do siebie.
- Jak coś jesteśmy w kontakcie ok? -spytałam, a ona kiwnęła głową na tak. Wyszłam od niej z domu i przed 9 byłam już u siebie.
- Wróciłam! -krzyknęłam na cały dom i spostrzegłam uśmiechniętych rodziców.
- No to idź jeszcze weź szybki prysznic, ogarnij się i idziemy. Masz tam jedną walizkę z ubraniami, reszta jest już w samochodzie. -odpowiedzieli.
- Dobra. -lekko się uśmiechnęłam i weszłam do swojego pokoju. Był całkowicie pusty, trochę smuciło mnie to, że musiałam wyjechać, ale cóż.. Tak to już jest, nie zawsze życie jest wobec ciebie fair, a ja miałam w życiu całkowitego pecha. Wzięłam swój ostatni prysznic w starym domu, po czym uczesałam dokładnie swoje włosy, zrobiłam delikatny makijaż i przebrałam się w to. Gdy byłam już gotowa jeszcze chwilkę postałam przy drzwiach, aż w końcu zeszłam na dół.
- To co gotowa? -spytali równocześnie, na co przytaknęłam głową. Wsiedliśmy wszyscy do auta, a ja przez okno w aucie popatrzyłam na nasz dom, po czym skierowałam wzrok na dom Justina.. Cholernie mi go brakowało, chciałam go przytulić ostatni raz, ale niestety nie mogłam, nie po tym co mi zrobił. Na lotnisku byliśmy już 10 minut przed samolotem. Właśnie przyleciał samolot i miałam właśnie wchodzić, ale ktoś mnie złapał za rękę i pociągnął do siebie, a mianowicie Justin. Pocałował mnie namiętnie w usta tak czule jak nigdy dotąd i mocno przytulił, na co ja się uśmiechnęłam i odwzajemniłam jego pocałunek.
- Będę tęsknić. -powiedział z lekkim uśmiechem, a ja pocałowałam go delikatnie w usta i weszłam do samolotu. Zajęłam miejsce obok jakiegoś słodkiego, małego chłopczyka. Włożyłam do uszu słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Spojrzałam przez okno i zaczęłam machać Justinowi , aż po moich policzkach poleciało kilka łez.. I właśnie odleciałam..
Chcieliście dłuższego rozdziału, to macie. Czekam na liczne komentarze z waszej strony. Kolejnego rozdziału możecie się spodziewać dzisiaj po 22 albo jutro. A ja was proszę bardzo o polubienie komentarzu "Na Ti". Proszę was, zróbcie to dla Mnie, dla waszej blogerki. Z góry dziękuję. Kocham was ♥ https://www.facebook.com/photo.php?fbid=313950652084956&set=a.222831174530238.1073741833.197426680404021&type=1&relevant_count=1&ref=nf
- Nie wiem.. Może spróbowalibyśmy związku na odległość? -spojrzał na mnie ze smutną miną.
- Myślę, że to dobry pomysł. Naprawdę cię kocham. -pocałowałam go namiętnie w usta, a on to odwzajemnił. Justin był cudownym chłopakiem, byliśmy dla siebie stworzeni. Jeszcze przy nikim innym nie byłam tak szczęśliwa jak przy nim. Miałam nadzieję, że nam się ułoży i, że już zawsze będziemy razem. W pewnym momencie zadzwonił do mnie telefon. Odebrałam, to była moja mama. Miałam nadzieję, że ma dobre informację, ale się myliłam.
- Cześć mamo, i jak? -spytałam.
- Niestety, nie da rady. Musisz jechać z nami. -odpowiedziała. Od razu się rozłączyłam, a w moich oczach były łzy, Justin to zauważył i od razu zaczął się zamartwiać.
- Kochanie, co się stało? -spojrzał na mnie i mocno mnie przytulił.
- Nie mogę zostać, jutro jadę.. -po moich polikach spływało wiele łez. Justin otarł je kciukiem i pocałował czule w usta.
- Pamiętaj.. Mimo wszystko zawsze będę cię kochał.
- Co, ale o co ci chodzi? Mówisz jakbyś coś zrobił nie tak. -otarłam łzy i lekko się od niego odsunęłam spoglądając mu głęboko w oczka.
- Bo.. bo zrobiłem. Zdradziłem cię z Nathalie. Wybacz, nie chciałem.. Ale jak miałem się powstrzymać? Wiesz, że kocham cię, ale ona była tak pociągająca, że nie dałem rady. Przepraszam, wybacz mi, proszę.. -po moich polikach spływały same łzy. Nie mogłam w to uwierzyć, że mój własny chłopak mnie zdradził. Wiedziałam, że Bieber to niezłe ziółko i po prostu mnie wykorzystał, a za pewne nie długo chciał mnie zaciągnąć do łóżka. Nie mogłam już więcej na niego patrzeć. Uderzyłam go w twarz i wykrzyczałam, że go nienawidzę, po czym wybiegłam z jego domu i wbiegłam do domu do swojego pokoju. Zamknęłam się na klucz i przez cały czas płakałam. Nie wiedziałam co mam ze sobą począć. W pewnej chwili dostałam od niego wiadomość.
Od Justina - Proszę wybacz mi.. nie chciałem, żeby to tak wyszło. -po długich przemyśleniach byłam pewna tego co robię i w końcu mu to napisałam.
Do Justina - Z nami koniec. -w końcu ktoś musiał to zakończyć, a ja nie chciałam cierpieć. Myślałam, że to będzie dobry pomysł. I tak w końcu się wyprowadzam jutro do Nowego Jorku, więc szybko o nim zapomnę. Miałam taką nadzieję.. Wzięłam się w garść i zaczęłam się pakować. Jutro o 10:30 miałam samolot. Gdy już się spakowałam była godzina 18:30. Pomyślałam, że było by dobrze gdybym powiedziała jeszcze o tym przyjaciółce -Nicole i poszła z nią na imprezę.. Wiedziałam, że uwielbiała imprezować a w ten sposób mogłabym się z nią pożegnać i spędzić ostatni wieczór razem w jej obecności. Od razu wybrałam do niej numer i zadzwoniłam. Po 3 sygnałach odebrała.
- Cześć, możemy się spotkać? -zapytałam.
- No jasne. To wpadaj ja czekam w domu. -odpowiedziała, po czym się rozłączyłam. Było trochę chłodniej, niż wcześniej więc przebrałam się w to i zeszłam na dół.
- Mamo idę się spotkać z Nicole i idziemy.. Idziemy na imprezę. Przenocuję u niej, a o 8 albo 9 rano wrócę do domu, dobra? -spytałam ukrywając cały incydent z Justinem.
- No dobrze, tylko nie zaśpij. -powiedziała mama, a ja się lekko uśmiechnęłam i wyszłam z domu. Po drodze spotkałam Nathalie. Podeszłam do niej i co nieco jej chciałam wygarnąć, ale jak zobaczyłam, że jest w towarzystwie Justina ominęłam ją i specjalnie przeszłam obok ich kręcąc przy tym tyłkiem. Chciałam wypaść seksowanie.. Wiedziałam, że na Justina to działa. Stanęłam trochę dalej od nich spojrzałam na nich i powiedziałam.
- Bądź sobie z tą suką dalej.. Właśnie widać jak Ci na mnie zależy. -skierowałam wzrok na Justina i już po chwili byłam prawie pod domem Nicole. Zapukałam, dość szybko mi otworzyła. Weszłam do jej domu i usiadłam na kanapie.
- Coś się stało, że chciałaś się ze mną spotkać? -spytała.
- Tak mam ci wiele do opowiedzenia. Pierwsza sprawa to to, że nie jestem już z Justinem. Zdradził mnie z Nathalie, zerwałam z nim. -odpowiedziałam i westchnęłam ciężko.
- Jezu, tak mi przykro. -spojrzała na mnie ze współczuciem.
- Nie no spoko.. Próbuję o tym nie myśleć. A druga sprawa to jutro wyprowadzam się z rodzicami do Nowego Jorku. Dostali tam bardziej płatną pracę. Jest jeden plus.. Będę mogła spokojnie zapomnieć o Bieberze, ale jest minus.. Będę musiała cię zostawić. -byłam mega smutna, dzisiaj działo się tyle rzeczy, że najchętniej to bym się zabiła, ale miałam dla kogo żyć. Między innymi dla Nicole i rodziców..
- No nie gadaj! To, przecież nie możliwe.. Nie wierze. -powiedziała totalnie załamana.
- Ja już się z tym mniej-więcej pogodziłam. Ty w krótce też się z tym pogodzisz. A teraz mam pewien pomysł. Może poszlibyśmy ostatni raz na wspólną imprezę? Wiem, że to lubisz. -spojrzałam na nią z uśmiechem na twarzy i szturchnęłam delikatnie.
- Eh.. W sumie to dobry pomysł. A o której jutro wylatujesz? -spytała.
- No o 10:30 więc mogłabym u Ciebie przenocować prawda?
- Tak oczywiście. Będziesz musiała tylko wcześnie wstać no i za wiele nie pić. -uśmiechnęła się na co ja również się uśmiechnęłam.
- Dobra tylko jest mały problem.. Nie mam przy sobie ubrań, więc musisz mi coś pożyczyć. -skwasiłam się lekko.
- Nie no, żaden kłopot. Wybierz sobie coś. -obie zaczęłyśmy szukać dla siebie idealnych ubrań, aż w końcu znalazłyśmy. Ja ubrałam na siebie to, a ona to. Wyglądałyśmy świetnie, obie wyprostowałyśmy swoje długie brązowe włosy i zrobiłyśmy sobie nieco mocniejszy makijaż niż zwykle, przy którym było świetnie widać nasze rysy twarzy. Wyglądałyśmy seksowanie jak i słodko. Miałyśmy nadzieję, że ten nasz ostatni wieczór będzie najlepszy ze wszystkich. Wyszłyśmy z domu po 21, a na imprezie byliśmy już o 22. Bawiliśmy się wspaniale. Wypiliśmy parę drinków, ale nie dużo, bo nie chcieliśmy się napić i zasnąć pod stołem tylko świetnie się bawić. Ku uwadze mojej przyjaciółki spostrzegł się Bieber z Nathalią.
- Meg, patrz kto tutaj jest! -wskazała mi na nich palcem, w moich oczach było kilka łez, ale się powstrzymałam. Nie mogłam uwierzyć, że on po prostu zabawia się teraz z Nathalią, z tą suką bez serca. Miałam ochotę tam podejść i powiedzieć "Kocham cię, wróć do mnie", ale to było by upokarzające, więc nie zwracałam na nich uwagi i świetnie się bawiłam. Aż w końcu podszedł do nas Bieber.
- Meg, mogę cię na chwilkę porwać? -spytał przygryzając dolną wargę.
- Idź do swojej Nathalii, bo jeszcze będzie zazdrosna. -powiedziałam po prostu go ignorując, ale ten złapała mnie za nadgarstek i pociągnął na zewnątrz.
- Mógłbyś delikatniej? -powiedziałam oburzona i usiadłam sobie na ławce zakładając nogę na nogę.
- Proszę wysłuchaj mnie. -spojrzałam na niego i zaśmiałam się kpiąco.
- Chcesz mi opowiedzieć jak Ci dobrze było z nią w łóżku, z ta suką? Nie dzięki, nie mam ochoty o tym słuchać. Dobra ja lecę się świetnie bawić. Skończyłeś? -spytałam, a on po prostu odszedł wkurwiony. Chciało mi się płakać, ale za wszelką cenę to ukrywałam. Wróciłam do Nicole i napiłam się z nią po drinku. Nagle podeszli do nas jacyś faceci byli przystojny, mniej więcej byli w naszym wieku, może o rok starsi. Zapytali czy z nimi zatańczyli, zgodziliśmy się. Zauważyłam, że Biebs uważnie mnie obserwuje z zazdrością, ignorowałam to. Świetnie się bawiliśmy, ale był na nas już czas.. Pożegnaliśmy się z chłopakami i podziękowaliśmy za niesamowitą zabawę. Wróciliśmy do domu Nicole jeszcze przed 4 rano. Poszliśmy spać i obudziliśmy się o 8 rano. Byłam mega zmęczona, ale czekał mnie wyjazd.
- Dobra to ja już się będę zbierać. -powiedziałam ubierając swoje ubrania.
- Będę tęsknić. -powiedziała i obie przytuliłyśmy się do siebie.
- Jak coś jesteśmy w kontakcie ok? -spytałam, a ona kiwnęła głową na tak. Wyszłam od niej z domu i przed 9 byłam już u siebie.
- Wróciłam! -krzyknęłam na cały dom i spostrzegłam uśmiechniętych rodziców.
- No to idź jeszcze weź szybki prysznic, ogarnij się i idziemy. Masz tam jedną walizkę z ubraniami, reszta jest już w samochodzie. -odpowiedzieli.
- Dobra. -lekko się uśmiechnęłam i weszłam do swojego pokoju. Był całkowicie pusty, trochę smuciło mnie to, że musiałam wyjechać, ale cóż.. Tak to już jest, nie zawsze życie jest wobec ciebie fair, a ja miałam w życiu całkowitego pecha. Wzięłam swój ostatni prysznic w starym domu, po czym uczesałam dokładnie swoje włosy, zrobiłam delikatny makijaż i przebrałam się w to. Gdy byłam już gotowa jeszcze chwilkę postałam przy drzwiach, aż w końcu zeszłam na dół.
- To co gotowa? -spytali równocześnie, na co przytaknęłam głową. Wsiedliśmy wszyscy do auta, a ja przez okno w aucie popatrzyłam na nasz dom, po czym skierowałam wzrok na dom Justina.. Cholernie mi go brakowało, chciałam go przytulić ostatni raz, ale niestety nie mogłam, nie po tym co mi zrobił. Na lotnisku byliśmy już 10 minut przed samolotem. Właśnie przyleciał samolot i miałam właśnie wchodzić, ale ktoś mnie złapał za rękę i pociągnął do siebie, a mianowicie Justin. Pocałował mnie namiętnie w usta tak czule jak nigdy dotąd i mocno przytulił, na co ja się uśmiechnęłam i odwzajemniłam jego pocałunek.
- Będę tęsknić. -powiedział z lekkim uśmiechem, a ja pocałowałam go delikatnie w usta i weszłam do samolotu. Zajęłam miejsce obok jakiegoś słodkiego, małego chłopczyka. Włożyłam do uszu słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Spojrzałam przez okno i zaczęłam machać Justinowi , aż po moich policzkach poleciało kilka łez.. I właśnie odleciałam..
Chcieliście dłuższego rozdziału, to macie. Czekam na liczne komentarze z waszej strony. Kolejnego rozdziału możecie się spodziewać dzisiaj po 22 albo jutro. A ja was proszę bardzo o polubienie komentarzu "Na Ti". Proszę was, zróbcie to dla Mnie, dla waszej blogerki. Z góry dziękuję. Kocham was ♥ https://www.facebook.com/photo.php?fbid=313950652084956&set=a.222831174530238.1073741833.197426680404021&type=1&relevant_count=1&ref=nf
Rozdział 13.
Był to wtorek, deszczowy wtorek. Nadal nie mogłam pogodzić się z wiadomością, że jutro muszę wyjechać. Do tego wczoraj Justin nie przyszedł po mnie, gdy byliśmy umówieni. Przyznam, że się martwiłam i wysłałam mu około 10 wiadomości. Na żadnej z nich nie dostałam odpowiedzi, martwiłam się jeszcze bardziej. Jak co rano, wzięłam relaksujący prysznic. W tej chwili przydał mi się bardzo. Po kąpieli ubrałam na siebie to i zeszłam na dół do kuchni coś zjeść.
- Cześć mamo, cześć tato. -powiedziałam z grzeczności.
- Cześć córcia. -powiedzieli równocześnie z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Mamo.. Czy nasz wyjazd jest konieczny? -spytałam.
- Niestety, ale tak.. -wtrącił się tata.
- Ale dlaczego nie mogę zostać u babci. Będę was odwiedzać, albo wy mnie. -powiedziałam z nadzieją w oczach.
- Kochanie.. sama nie wiem. Pozwól, że się zastanowię dobrze? -lekko się uśmiechnęła.
- Dobrze mamo. Mam nadzieję, że jednak mi pozwolicie. -spojrzałam na mamę, po czym skierowałam swój wzrok na tatę.
- Zjedz coś, słonko. -powiedział z lekkim uśmiechem tata, na co ja kiwnęłam głową na tak. Zrobiłam sobie kanapki z masłem i szynką, usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Po skończonym posiłku nalałam sobie do szklanki soku pomarańczowego i wypiłam do końca. Naczynia schowałam do zmywarki i usiadłam ponowie przy stole.
- Mamo ja za chwilę wrócę tylko pójdę do Justina, okay? -spojrzałam pytającym wzrokiem.
- Dobrze. My w tym czasie zadzwonimy do babci, czy się zgadza. -bardzo się ucieszyłam, że moi rodzice byli za moim pomysłem. myślałam, że znowu wszystko się ułoży, ale nadal martwiłam się o Justina, nie wiedziałam co z nim jest. Poszłam więc do niego i zaczęłam pukać. Nikt nie otwierał, postanowiłam zrezygnować, ale w pewnym momencie zza drzwi wyjawił się Justin.
- Mogę wejść? -zapytałam z szerokim uśmiechem na twarzy, a on otworzył drzwi szerzej, po czym weszłam do środka.
- Dlaczego się nie odzywasz? Wysłałam ci już chyba z 10 wiadomości. -spojrzałam na niego z nieco mniejszym uśmiechem. Widać było, że Justin coś przede mną ukrywa, był smutny.
- Przepraszam.. Musiałem mieć wyciszony telefon. -lekko się uśmiechnął, ale ja wiedziałam, że coś jest nie tak.
- A dlaczego nie przyszedłeś wczoraj po mnie? -wypytywałam.
- Musiało mi się zapomnieć. -podrapał się po głowie i przejechał rękę po głowie ciągnąć końcówki włosów, wyglądało to seksownie. Podeszłam do niego i się przytuliłam.
- Muszę ci coś powiedzieć. -spojrzałam na jego brązowe oczka, były piękne.
- Słucham cię. -lekko się uśmiechnął.
- Moi rodzice dostali bardziej płatną pracę w Nowym Jorku.
- To świetnie. -uśmiechnął się do mnie, ale jeszcze nie wiedział co go czeka.
- No właśnie nie jest świetnie. Będziemy musieli się tam przeprowadzić. -posmutniałam.
- Ale, że ty z nimi? -zapytał, a ja tylko pokiwałam głową ze smutkiem w oczach.
- Tylko też jest możliwe, że może zostanę. W końcu moja babcia będzie mogła mnie wziąć pod opiekę, a co jakiś czas będę mogła odwiedzać rodziców albo oni mnie. -lekko się uśmiechnęłam.
- Miejmy nadzieję, że tak będzie. -spojrzał na mnie i musnął moje usta tak czule, że rozpłynęłam się w jego ramionach.
Może wszystko będzie dobrze i jednak Megan zostanie w swoim rodzinnym mieście u boku Justina i innych osób, na których jej bardzo zależy. Tego dowiemy się w następnym rozdziale. Mam nadzieję, że ten wam się spodobał. Chciałabym wam podziękować za tak liczne komentarze i liczbę wyświetleń. Kocham Was. ♥
- Cześć mamo, cześć tato. -powiedziałam z grzeczności.
- Cześć córcia. -powiedzieli równocześnie z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Mamo.. Czy nasz wyjazd jest konieczny? -spytałam.
- Niestety, ale tak.. -wtrącił się tata.
- Ale dlaczego nie mogę zostać u babci. Będę was odwiedzać, albo wy mnie. -powiedziałam z nadzieją w oczach.
- Kochanie.. sama nie wiem. Pozwól, że się zastanowię dobrze? -lekko się uśmiechnęła.
- Dobrze mamo. Mam nadzieję, że jednak mi pozwolicie. -spojrzałam na mamę, po czym skierowałam swój wzrok na tatę.
- Zjedz coś, słonko. -powiedział z lekkim uśmiechem tata, na co ja kiwnęłam głową na tak. Zrobiłam sobie kanapki z masłem i szynką, usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Po skończonym posiłku nalałam sobie do szklanki soku pomarańczowego i wypiłam do końca. Naczynia schowałam do zmywarki i usiadłam ponowie przy stole.
- Mamo ja za chwilę wrócę tylko pójdę do Justina, okay? -spojrzałam pytającym wzrokiem.
- Dobrze. My w tym czasie zadzwonimy do babci, czy się zgadza. -bardzo się ucieszyłam, że moi rodzice byli za moim pomysłem. myślałam, że znowu wszystko się ułoży, ale nadal martwiłam się o Justina, nie wiedziałam co z nim jest. Poszłam więc do niego i zaczęłam pukać. Nikt nie otwierał, postanowiłam zrezygnować, ale w pewnym momencie zza drzwi wyjawił się Justin.
- Mogę wejść? -zapytałam z szerokim uśmiechem na twarzy, a on otworzył drzwi szerzej, po czym weszłam do środka.
- Dlaczego się nie odzywasz? Wysłałam ci już chyba z 10 wiadomości. -spojrzałam na niego z nieco mniejszym uśmiechem. Widać było, że Justin coś przede mną ukrywa, był smutny.
- Przepraszam.. Musiałem mieć wyciszony telefon. -lekko się uśmiechnął, ale ja wiedziałam, że coś jest nie tak.
- A dlaczego nie przyszedłeś wczoraj po mnie? -wypytywałam.
- Musiało mi się zapomnieć. -podrapał się po głowie i przejechał rękę po głowie ciągnąć końcówki włosów, wyglądało to seksownie. Podeszłam do niego i się przytuliłam.
- Muszę ci coś powiedzieć. -spojrzałam na jego brązowe oczka, były piękne.
- Słucham cię. -lekko się uśmiechnął.
- Moi rodzice dostali bardziej płatną pracę w Nowym Jorku.
- To świetnie. -uśmiechnął się do mnie, ale jeszcze nie wiedział co go czeka.
- No właśnie nie jest świetnie. Będziemy musieli się tam przeprowadzić. -posmutniałam.
- Ale, że ty z nimi? -zapytał, a ja tylko pokiwałam głową ze smutkiem w oczach.
- Tylko też jest możliwe, że może zostanę. W końcu moja babcia będzie mogła mnie wziąć pod opiekę, a co jakiś czas będę mogła odwiedzać rodziców albo oni mnie. -lekko się uśmiechnęłam.
- Miejmy nadzieję, że tak będzie. -spojrzał na mnie i musnął moje usta tak czule, że rozpłynęłam się w jego ramionach.
Może wszystko będzie dobrze i jednak Megan zostanie w swoim rodzinnym mieście u boku Justina i innych osób, na których jej bardzo zależy. Tego dowiemy się w następnym rozdziale. Mam nadzieję, że ten wam się spodobał. Chciałabym wam podziękować za tak liczne komentarze i liczbę wyświetleń. Kocham Was. ♥
wtorek, 13 sierpnia 2013
Rozdział 12.
A na lekcje przyszedł spóźniony Justin.. Cieszyłam się, że przyszedł. Gdy tylko wszedł do sali nasze spojrzenia się ze sobą styknęły, ja się delikatnie uśmiechnęłam a na moich policzkach było widać lekkie rumieńce. Justin usiadł tóż za mną. Po skończonej lekcji każdy wyszedł z sali a ja z Justinem na końcu.
- Już myślałam, że nie przyjdziesz. Odetchnęłam z ulgą. Podbiegłam do Justina i rzuciłam się mu w ramiona, a on mnie mocno przytulił. Musnęłam jego malinowe usteczka i uśmiechnęłam słodko.
- Tęskniłaś? Uśmiechnął się zadziornie i odwzajemnił pocałunek.
- Tak tęskniłam.. Niespodziewanie złapał mnie za dłoń, nasze ręce wplotły się w siebie. Zarumieniłam się, ale nie uszło to jego uwadze. Szliśmy tak przez cały korytarz na koniec, żeby dość do sali. Każdy gapił się na nas, jakbyśmy nie wiadomo co robili. Miałam trochę tego dosyć, ale nie zwracałam już później na to uwagi. Doszliśmy już i udaliśmy się na lekcje. Lekcje mijały i mijały a ja spędzam czas w towarzystwie Justina i Nicole. W końcu nadszedł koniec lekcji, koniec tych całych męczarni. Na końcu dowiedzieliśmy się, że szkoły nie będę do końca tygodnia. To była najlepsza wiadomość, wszyscy byli zadowoleni. Po skończonych lekcjach razem z Justinem wyszliśmy ze szkoły. Ja szłam w stronę domu, ale gdy spostrzegłam, że Justin nie idzie obok mnie odwróciłam się i zobaczyłam jak stoi oparty o auto i się ze mnie śmieje. Przyznam, że też się z siebie zaśmiałam.
- Oj już się tak nie śmiej. Wystawiłam mu języczek i wsiadał do auta. Jechaliśmy niecałe 5 minut, aż w końcu dojechaliśmy. Wysiadłam z auta i od razu poszłam do Justina. Mój chłopak objął mnie w pasie i spojrzał prosto w oczy.
- To ja już idę się uczyć. Westchnęłam ciężko.
- Przecież mamy wolne. Zaśmiał się ze mnie słodko.
- Oh, no tak. Mój chłopaku.. Jak to ładnie brzmi. Spojrzałam na niego, uśmiechnęłam się i złożyłam na jego ustach ciepły pocałunek.
- Moja dziewczyno.. To też nieźle brzmi. Oboje się zaśmialiśmy, a ja wtuliłam się w niego.
- To co czas się rozstać. Powiedziałam ze smutną minką.
- Przyjdę po ciebie o 18..
- No dobra, już się nie mogę doczekać. Spojrzałam na niego i namiętnie pocałowałam.
- To cześć. Odpowiedział na co ja pomachałam mu łapką i weszłam do domu.
- Wróciłam! Krzyknęłam i zaczęłam się rozglądać po całym domu. Rodzice byli w kuchni jedli obiad.
- Cześć córcia. Jak tam po imprezie? Zaczęła się wypytywać.
- No dobrze, a jak ma być? Zaśmiałam się, a mama nic nie odpowiedziała. - Mamo dzisiaj o 18 wychodzę z Justinem, a i do końca tygodnia szkoła odwołana , na szczęście.
- Tak wiem dzwonili już do nas. Córeczko, ale my musimy ci coś powiedzieć.
- Powiecie później. Spojrzałam na nich z szerokim uśmiechem i już miałam wchodzić po schodach do swojego pokoju, ale poczułam dotyk mojej mamy na swojej dłoni. Odwróciłam się i spojrzałam na nią, po czym skierowałam wzrok na ojca.
- Chodź usiądź z nami. Skierowała wzrok na kuchnie, a ja poszłam i usiadłam opierając łokcie o stół. Spojrzałam na nich uważnie, a oni zaczęli mówić.
- Byłoby lepiej, gdybyś zakończyła swój związek z Justinem.
- Co? Spojrzałam na nich i zrobiłam wielkie oczy. Nie wiedziałam o co im chodzi.
- Chodzi o to, że.. Zaczęła mówić mama, a dokończył tata. - Przeprowadzamy się do Nowego Jorku. Przykro nam, ale dostaliśmy tam pracę.
- Kiedy się przeprowadzamy?
- Już w środę, powinnaś zacząć się pakować.
- Nienawidzę was! Wykrzyknęłam na całą kuchnię i z płaczę wbiegłam do swojej pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam ryczeć jak małe dziecko. Nie mogłam w to uwierzyć.. Dopiero teraz kiedy wszystko mi się układało, znalazłam chłopaka swoich marzeń.. Musiałam się z tym pożegnać..
No to nieźle.. I co teraz będzie, co będzie z Justinem i Megan?
Dowiedzie się już tego jutro. A teraz mam do was wielką prośbę.
Moglibyście lajknąć komentarz "Na Ti"? Proszę was bardzo..
To by było spełnienie marzeń dla mojej siostry, proszę. ; )
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=313950652084956&set=a.222831174530238.1073741833.197426680404021&type=1&relevant_count=1&ref=nf
- Już myślałam, że nie przyjdziesz. Odetchnęłam z ulgą. Podbiegłam do Justina i rzuciłam się mu w ramiona, a on mnie mocno przytulił. Musnęłam jego malinowe usteczka i uśmiechnęłam słodko.
- Tęskniłaś? Uśmiechnął się zadziornie i odwzajemnił pocałunek.
- Tak tęskniłam.. Niespodziewanie złapał mnie za dłoń, nasze ręce wplotły się w siebie. Zarumieniłam się, ale nie uszło to jego uwadze. Szliśmy tak przez cały korytarz na koniec, żeby dość do sali. Każdy gapił się na nas, jakbyśmy nie wiadomo co robili. Miałam trochę tego dosyć, ale nie zwracałam już później na to uwagi. Doszliśmy już i udaliśmy się na lekcje. Lekcje mijały i mijały a ja spędzam czas w towarzystwie Justina i Nicole. W końcu nadszedł koniec lekcji, koniec tych całych męczarni. Na końcu dowiedzieliśmy się, że szkoły nie będę do końca tygodnia. To była najlepsza wiadomość, wszyscy byli zadowoleni. Po skończonych lekcjach razem z Justinem wyszliśmy ze szkoły. Ja szłam w stronę domu, ale gdy spostrzegłam, że Justin nie idzie obok mnie odwróciłam się i zobaczyłam jak stoi oparty o auto i się ze mnie śmieje. Przyznam, że też się z siebie zaśmiałam.
- Oj już się tak nie śmiej. Wystawiłam mu języczek i wsiadał do auta. Jechaliśmy niecałe 5 minut, aż w końcu dojechaliśmy. Wysiadłam z auta i od razu poszłam do Justina. Mój chłopak objął mnie w pasie i spojrzał prosto w oczy.
- To ja już idę się uczyć. Westchnęłam ciężko.
- Przecież mamy wolne. Zaśmiał się ze mnie słodko.
- Oh, no tak. Mój chłopaku.. Jak to ładnie brzmi. Spojrzałam na niego, uśmiechnęłam się i złożyłam na jego ustach ciepły pocałunek.
- Moja dziewczyno.. To też nieźle brzmi. Oboje się zaśmialiśmy, a ja wtuliłam się w niego.
- To co czas się rozstać. Powiedziałam ze smutną minką.
- Przyjdę po ciebie o 18..
- No dobra, już się nie mogę doczekać. Spojrzałam na niego i namiętnie pocałowałam.
- To cześć. Odpowiedział na co ja pomachałam mu łapką i weszłam do domu.
- Wróciłam! Krzyknęłam i zaczęłam się rozglądać po całym domu. Rodzice byli w kuchni jedli obiad.
- Cześć córcia. Jak tam po imprezie? Zaczęła się wypytywać.
- No dobrze, a jak ma być? Zaśmiałam się, a mama nic nie odpowiedziała. - Mamo dzisiaj o 18 wychodzę z Justinem, a i do końca tygodnia szkoła odwołana , na szczęście.
- Tak wiem dzwonili już do nas. Córeczko, ale my musimy ci coś powiedzieć.
- Powiecie później. Spojrzałam na nich z szerokim uśmiechem i już miałam wchodzić po schodach do swojego pokoju, ale poczułam dotyk mojej mamy na swojej dłoni. Odwróciłam się i spojrzałam na nią, po czym skierowałam wzrok na ojca.
- Chodź usiądź z nami. Skierowała wzrok na kuchnie, a ja poszłam i usiadłam opierając łokcie o stół. Spojrzałam na nich uważnie, a oni zaczęli mówić.
- Byłoby lepiej, gdybyś zakończyła swój związek z Justinem.
- Co? Spojrzałam na nich i zrobiłam wielkie oczy. Nie wiedziałam o co im chodzi.
- Chodzi o to, że.. Zaczęła mówić mama, a dokończył tata. - Przeprowadzamy się do Nowego Jorku. Przykro nam, ale dostaliśmy tam pracę.
- Kiedy się przeprowadzamy?
- Już w środę, powinnaś zacząć się pakować.
- Nienawidzę was! Wykrzyknęłam na całą kuchnię i z płaczę wbiegłam do swojej pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam ryczeć jak małe dziecko. Nie mogłam w to uwierzyć.. Dopiero teraz kiedy wszystko mi się układało, znalazłam chłopaka swoich marzeń.. Musiałam się z tym pożegnać..
No to nieźle.. I co teraz będzie, co będzie z Justinem i Megan?
Dowiedzie się już tego jutro. A teraz mam do was wielką prośbę.
Moglibyście lajknąć komentarz "Na Ti"? Proszę was bardzo..
To by było spełnienie marzeń dla mojej siostry, proszę. ; )
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=313950652084956&set=a.222831174530238.1073741833.197426680404021&type=1&relevant_count=1&ref=nf
Rozdział 11.
- Pamiętaj, gdy zawsze spojrzysz w gwiazdy wiedz, że cię kocham. Dodałam i uśmiechnęłam się, a Justin delikatnie pokiwał głową na tak, po czym schylił się do mnie i złożył na moich ustach pocałunek pełen czułości i miłości. Staliśmy jeszcze jakiś czas przy oknie podziwiając gwieździste niebo, ale jak zobaczyłam, że Justin już po woli odpływa w sen razem z nim poszłam do jego sypialni i zakluczyłam na klucz drzwi, żeby nam nikt nie przeszkadzał. Justin poszedł się wykąpać, a ja po nim. W ostatniej chwili na myśl przyszło mi, że nie mam w czym spać. Owinęłam swoje ciało ręcznikiem, a z mokrych włosów zrobiłam niesfornego koka i wyszłam z łazienki.
- Kochanie dałbyś mi jakąś koszulkę do spania? Zapytałam, a Justin wskazał na szafę z ubraniami. Uśmiechnęłam się do niego i zaczęłam szukać idealnej koszulki dla mnie.
- Wyglądasz seksownie. Powiedział Justin przygryzając swoją dolną wargę.
- Ty też. Spojrzałam na niego, podeszłam i musnęłam jego usta, po czym wróciłam do łazienki zamknęłam się na zamek. Ubrałam na siebie koszulkę mojego chłopaka i wróciłam do Justina. Justin specjalnie nie zasłaniał rolet, ponieważ z łóżka było można zobaczyć księżyc. Położyłam głowę na nagim torsie mojego chłopaka i lekko się uśmiechnęłam. Nigdy nie pomyślałabym, że będę leżeć z Justinem Bieberem na łóżku i będę darzyła tego człowieka tak wielkim i niezniszczalnym uczuciem. Juss zaczął głodzić moje plecy a ja zamknęłam moje oczy i rozkoszowałam się jego dotykiem. Cały czas zastanawiałam się dlaczego Justin wybrał mnie a nie kogo innego.. Mógł mieć miliony dziewczyn a wybrał właśnie mnie. Nigdy nie darzyłam nikogo tak dużym uczuciem jak jego i jestem tego w 100% pewna, że gdyby nie powiodła nam się w związku to ja i tak nie przestanę go kochać nigdy. Taka miłość trafia się raz na miliony i jeżeli nawet by nam nie wyszło i była bym z kimś innym to wiem że i tak nie przestała bym kochać tak cudownego chłopaka jakim jest Justin.
- Kochanie nad czym tak rozmyślasz? Zapytał Justin przerywając moje rozmyślenia.
- Nie, nad niczym ważnym. Powiedziałam i cmoknęłam jego usta.
- A jednak nad czymś myślisz? Dopytywał.
- No dobrze, myślę nad tym co by było gdyby nam się jednak nie udało. Westchnęłam.
- Nie myśl tak.. Wcale tak nie będzie. Wszystko nam się ułoży i będziemy mieć malutką córeczkę, którą nazwiemy Gracie (czyt. Grejs) i synka. Powiedział z przejęciem w głosie.
- Mam do ciebie pytanie. A jeśli byśmy się rozstali nie mówię że tak będzie bo oczywiście tak się nie stanie, ale gdyby to dasz mi odejść normalnie? Spytałam i uważnie mu się przyjrzałam.
- No jeśli byś tego właśnie chciała to tak pozwoliłbym. Cierpiałbym bardzo ale skoro byłabyś szczęśliwa z kimś innym to tak zacisnąłbym zęby i pozwoliłbym Ci odejść. Oczywiście na początku bym o ciebie walczył do ostatnich sił ale gdybyś jednak powiedziała odejdź zrobiłbym to. Justin odpowiedział na moje pytanie, a ja głośno westchnęłam, bo nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Pogadaliśmy jeszcze chwile a następnie mocno w siebie wtuleni usnęliśmy. Następnego dnia.. Wstałam o 6:30 nie mogłam spać. Dzisiaj był poniedziałek, dzień szkoły. Spojrzałam na Justina i musnęłam delikatnie jego usta. Po wolutku wyśliznęłam się z łóżka, wzięłam swoje ubrania i wróciłam do domu w samej jego koszuli. Mieszkaliśmy na przeciwko siebie, a było dopiero po 6 więc nikt mnie nie widział. Moi rodzice jeszcze spali, więc po woli weszłam na górę do swojego pokoju i wzięłam po cichu poranny prysznic. Porządnie umyłam ząbki i wyprostowałam swoje włosy. Następnie wyszłam z łazienki naga i podeszłam do swojej garderoby. Wyjęłam z niej ubrania i nałożyłam na siebie. Potem zeszłam na dół coś zjeść, zrobiłam sobie kanapki. Moi rodzice jeszcze spali, ale nie dziwie się im. Dzisiaj mieli wolny dzień od pracy, a zazwyczaj pracują do wieczora, czasami nawet mają nocne zmiany. Gdy byłam już gotowa, zarzuciłam torbę przez ramię i wyszłam z domu. Na zegarku widniała godzina 7:30, więc pomyślałam, że zajdę po Justina. Pukałam do jego drzwi, ale nikt nie otwierał, więc postanowiłam dać sobie spokój i poszłam prosto w stronę szkoły. Napisałam mu wiadomość o treści "Kocham cię.. Pamiętaj, że dzisiaj szkoła". Niestety nie dostawałam odpowiedzi.. Byłam w szkole już o 7:50, podeszłam do swojej szafki schowałam niepotrzebne książki, a wzięłam te potrzebne. Na korytarzu spotkałam Nicole.
- Cześć. Przywitałam się z nią i na powitanie musnęłam ją w polik.
- Cześć, jak tam z Justinem? Zapytała zaciekawiona.
- Wszystko dobrze. Jest wspaniałym chłopakiem. Było widać po mnie, że byłam totalnie w nim zakochana. Cała szkoła już wiedziała, że chodzę z Justinem. Oczywiście moja kochana Nicole wszystkim powiedziała..
- Nigdy nie powiedziałabym, że ty i Justin..
- Tak wiem, ja też. Przerwałam jej, gdy nagle zadzwonił dzwonek na lekcję.. Razem zadowolone z siebie weszłyśmy do sali i zajęliśmy nasze miejsca. Lekcja minęła nam szybko, nawet nie zdążyliśmy cokolwiek napisać w zeszycie, bo pani B. jak zwykle ględziła przedziwacznę historie, ze swojego życia. Nadeszła druga lekcja. Była spoko, z najlepszym nauczycielem w szkole. Wszyscy już zajęli się sobą, a do sali nagle wszedł..
Mamy kolejny rozdział. Następny rozdział dodam już jutro chyba, że tutaj będzie 18 komentarzy to dodam dla was jeszcze dzisiaj.
- Kochanie dałbyś mi jakąś koszulkę do spania? Zapytałam, a Justin wskazał na szafę z ubraniami. Uśmiechnęłam się do niego i zaczęłam szukać idealnej koszulki dla mnie.
- Wyglądasz seksownie. Powiedział Justin przygryzając swoją dolną wargę.
- Ty też. Spojrzałam na niego, podeszłam i musnęłam jego usta, po czym wróciłam do łazienki zamknęłam się na zamek. Ubrałam na siebie koszulkę mojego chłopaka i wróciłam do Justina. Justin specjalnie nie zasłaniał rolet, ponieważ z łóżka było można zobaczyć księżyc. Położyłam głowę na nagim torsie mojego chłopaka i lekko się uśmiechnęłam. Nigdy nie pomyślałabym, że będę leżeć z Justinem Bieberem na łóżku i będę darzyła tego człowieka tak wielkim i niezniszczalnym uczuciem. Juss zaczął głodzić moje plecy a ja zamknęłam moje oczy i rozkoszowałam się jego dotykiem. Cały czas zastanawiałam się dlaczego Justin wybrał mnie a nie kogo innego.. Mógł mieć miliony dziewczyn a wybrał właśnie mnie. Nigdy nie darzyłam nikogo tak dużym uczuciem jak jego i jestem tego w 100% pewna, że gdyby nie powiodła nam się w związku to ja i tak nie przestanę go kochać nigdy. Taka miłość trafia się raz na miliony i jeżeli nawet by nam nie wyszło i była bym z kimś innym to wiem że i tak nie przestała bym kochać tak cudownego chłopaka jakim jest Justin.
- Kochanie nad czym tak rozmyślasz? Zapytał Justin przerywając moje rozmyślenia.
- Nie, nad niczym ważnym. Powiedziałam i cmoknęłam jego usta.
- A jednak nad czymś myślisz? Dopytywał.
- No dobrze, myślę nad tym co by było gdyby nam się jednak nie udało. Westchnęłam.
- Nie myśl tak.. Wcale tak nie będzie. Wszystko nam się ułoży i będziemy mieć malutką córeczkę, którą nazwiemy Gracie (czyt. Grejs) i synka. Powiedział z przejęciem w głosie.
- Mam do ciebie pytanie. A jeśli byśmy się rozstali nie mówię że tak będzie bo oczywiście tak się nie stanie, ale gdyby to dasz mi odejść normalnie? Spytałam i uważnie mu się przyjrzałam.
- No jeśli byś tego właśnie chciała to tak pozwoliłbym. Cierpiałbym bardzo ale skoro byłabyś szczęśliwa z kimś innym to tak zacisnąłbym zęby i pozwoliłbym Ci odejść. Oczywiście na początku bym o ciebie walczył do ostatnich sił ale gdybyś jednak powiedziała odejdź zrobiłbym to. Justin odpowiedział na moje pytanie, a ja głośno westchnęłam, bo nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Pogadaliśmy jeszcze chwile a następnie mocno w siebie wtuleni usnęliśmy. Następnego dnia.. Wstałam o 6:30 nie mogłam spać. Dzisiaj był poniedziałek, dzień szkoły. Spojrzałam na Justina i musnęłam delikatnie jego usta. Po wolutku wyśliznęłam się z łóżka, wzięłam swoje ubrania i wróciłam do domu w samej jego koszuli. Mieszkaliśmy na przeciwko siebie, a było dopiero po 6 więc nikt mnie nie widział. Moi rodzice jeszcze spali, więc po woli weszłam na górę do swojego pokoju i wzięłam po cichu poranny prysznic. Porządnie umyłam ząbki i wyprostowałam swoje włosy. Następnie wyszłam z łazienki naga i podeszłam do swojej garderoby. Wyjęłam z niej ubrania i nałożyłam na siebie. Potem zeszłam na dół coś zjeść, zrobiłam sobie kanapki. Moi rodzice jeszcze spali, ale nie dziwie się im. Dzisiaj mieli wolny dzień od pracy, a zazwyczaj pracują do wieczora, czasami nawet mają nocne zmiany. Gdy byłam już gotowa, zarzuciłam torbę przez ramię i wyszłam z domu. Na zegarku widniała godzina 7:30, więc pomyślałam, że zajdę po Justina. Pukałam do jego drzwi, ale nikt nie otwierał, więc postanowiłam dać sobie spokój i poszłam prosto w stronę szkoły. Napisałam mu wiadomość o treści "Kocham cię.. Pamiętaj, że dzisiaj szkoła". Niestety nie dostawałam odpowiedzi.. Byłam w szkole już o 7:50, podeszłam do swojej szafki schowałam niepotrzebne książki, a wzięłam te potrzebne. Na korytarzu spotkałam Nicole.
- Cześć. Przywitałam się z nią i na powitanie musnęłam ją w polik.
- Cześć, jak tam z Justinem? Zapytała zaciekawiona.
- Wszystko dobrze. Jest wspaniałym chłopakiem. Było widać po mnie, że byłam totalnie w nim zakochana. Cała szkoła już wiedziała, że chodzę z Justinem. Oczywiście moja kochana Nicole wszystkim powiedziała..
- Nigdy nie powiedziałabym, że ty i Justin..
- Tak wiem, ja też. Przerwałam jej, gdy nagle zadzwonił dzwonek na lekcję.. Razem zadowolone z siebie weszłyśmy do sali i zajęliśmy nasze miejsca. Lekcja minęła nam szybko, nawet nie zdążyliśmy cokolwiek napisać w zeszycie, bo pani B. jak zwykle ględziła przedziwacznę historie, ze swojego życia. Nadeszła druga lekcja. Była spoko, z najlepszym nauczycielem w szkole. Wszyscy już zajęli się sobą, a do sali nagle wszedł..
Mamy kolejny rozdział. Następny rozdział dodam już jutro chyba, że tutaj będzie 18 komentarzy to dodam dla was jeszcze dzisiaj.
Rozdział 10.
Razem z Justinem wróciliśmy na dół, żeby nie martwili się naszą nie obecnością.
- Justin zaraz wrócę. Powiedziałam z uśmiechem na twarzy i zaczęłam szukać Nicole, aż w końcu ją znalazłam. Jak to ona tańczyła na parkiecie. Pociągnęłam ją za rękę.
- Ałł.. Tylko tyle potrafiła od siebie powiedzieć.
- Przepraszam, musisz o czymś wiedzieć. Spojrzałam na nią z szerokim uśmiechem, a ona tylko uważnie mi się przyglądała.
- Chodzę z Justinem. Zaczęłam skakać z radości, a ona ze mną.
- To świetnie, szczęścia. Powiedziała zadowolona i się przytuliłyśmy.
- Dzięki. Dobra to co idziemy zatańczyć? Zapytałam, a ona kiwnęła głową na tak. 5 minut później bawiłyśmy się świetnie tańcząc, ale w pewnej chwili podszedł do mnie Justin.
- Megan, pozwolisz na chwilkę?
- Ależ oczywiście. Uśmiechnęłam się, chwyciłam rękę Justina i poszliśmy na górę.
- Więc o co chodzi? Spytałam.
- Dzwoniłem do twoich rodziców pozwolili Ci u mnie przenocować.
- Brzmi kusząco, ale jednak nie.. Spojrzałam na niego i zrobiłam udawaną smutną minkę.
- Czemu? Zapytał a na jego twarzy było można dostrzec smutek.
- Żartowałam. Zaczęłam się śmiać, a on musnął delikatnie moje usta. Justin był wspaniałym chłopakiem, przy nim czułam się bezpiecznie. Po naszej krótkiej pogawędzę zeszli na dół i usiedliśmy na kanapie. Zaczęliśmy pić piwo, później trochę wódki i byliśmy pijani. Oczywiście ja byłam jeszcze świadoma tego co robię, ale nie wiem czy Justin był. W pewnej chwili zaczęła lecieć wolna piosenka.
- Zatańczysz? Powiedział niskim tonem przez,który lekko zachichotałam.
- Oczywiście. Odpowiedziałam, podałam mu swoją dłoń którą on delikatnie objął i przyciągnął mnie do siebie. Zaczęliśmy tańczyć i przez cały czas patrzyliśmy sobie w oczy, chciałam żeby ta chwila nigdy się nie kończyła mogłabym tak tańczyć przez wieki w ramionach mojego ukochanego dla którego mogłabym poświęcić nawet swoje własne życie. Justin delikatnie objął mnie w pasie i już po chwili poczułam jak moje stopy odrywają się od podłogi. Chłopak cały czas trzymał mnie w powietrzu a ja czułam się jakbym latała a on był moim aniołem stróżem który trzyma mnie żebym nie upadła. Kiedy muzyka przestała grać Justin odstawił mnie na podłogę i namiętnie pocałował w usta.
- Kocham cię Justin.. powiedziałam a po moich policzkach spłynęły łzy. Nie mogłam ich powstrzymać, były to łzy szczęścia. Przy boku Justina czuje się tak jak nigdy dotąd wiem, że to jest ten jedyny. Cały czas stałam i nie mogłam oderwać wzroku od Justina.
- Jesteś wspaniała.. wyszeptał a po moich policzkach nadal spływały pojedyncze łzy, które Juss wycierał kciukiem. Sama otarłam swoje łzy i wzięłam się w garść. Wtuliłam się mocno w Justina i już na zawsze chciałam pozostać w jego ramionach.
- Spójrz jakie śliczne niebo.. Pokazałam palcem w stronę okna, a chłopak również spojrzał tam gdzie ja. Podeszłam do okna, a po chwili czułam Justina ręce na moich biodrach.
- Widzisz te wszystkie gwiazdy? Moja miłość do ciebie jest jak gwiazda pomimo, że nie widzisz ich kiedy jest dzień one zawsze tam są i zawsze tak będą. Ostatnie słowo prawie wyszeptał.
- Kochanie to było piękne. Powiedziałam, a w jego oczach było można dostrzec iskierki radości.
Kolejny rozdział mamy za sobą, podoba się?
- Justin zaraz wrócę. Powiedziałam z uśmiechem na twarzy i zaczęłam szukać Nicole, aż w końcu ją znalazłam. Jak to ona tańczyła na parkiecie. Pociągnęłam ją za rękę.
- Ałł.. Tylko tyle potrafiła od siebie powiedzieć.
- Przepraszam, musisz o czymś wiedzieć. Spojrzałam na nią z szerokim uśmiechem, a ona tylko uważnie mi się przyglądała.
- Chodzę z Justinem. Zaczęłam skakać z radości, a ona ze mną.
- To świetnie, szczęścia. Powiedziała zadowolona i się przytuliłyśmy.
- Dzięki. Dobra to co idziemy zatańczyć? Zapytałam, a ona kiwnęła głową na tak. 5 minut później bawiłyśmy się świetnie tańcząc, ale w pewnej chwili podszedł do mnie Justin.
- Megan, pozwolisz na chwilkę?
- Ależ oczywiście. Uśmiechnęłam się, chwyciłam rękę Justina i poszliśmy na górę.
- Więc o co chodzi? Spytałam.
- Dzwoniłem do twoich rodziców pozwolili Ci u mnie przenocować.
- Brzmi kusząco, ale jednak nie.. Spojrzałam na niego i zrobiłam udawaną smutną minkę.
- Czemu? Zapytał a na jego twarzy było można dostrzec smutek.
- Żartowałam. Zaczęłam się śmiać, a on musnął delikatnie moje usta. Justin był wspaniałym chłopakiem, przy nim czułam się bezpiecznie. Po naszej krótkiej pogawędzę zeszli na dół i usiedliśmy na kanapie. Zaczęliśmy pić piwo, później trochę wódki i byliśmy pijani. Oczywiście ja byłam jeszcze świadoma tego co robię, ale nie wiem czy Justin był. W pewnej chwili zaczęła lecieć wolna piosenka.
- Zatańczysz? Powiedział niskim tonem przez,który lekko zachichotałam.
- Oczywiście. Odpowiedziałam, podałam mu swoją dłoń którą on delikatnie objął i przyciągnął mnie do siebie. Zaczęliśmy tańczyć i przez cały czas patrzyliśmy sobie w oczy, chciałam żeby ta chwila nigdy się nie kończyła mogłabym tak tańczyć przez wieki w ramionach mojego ukochanego dla którego mogłabym poświęcić nawet swoje własne życie. Justin delikatnie objął mnie w pasie i już po chwili poczułam jak moje stopy odrywają się od podłogi. Chłopak cały czas trzymał mnie w powietrzu a ja czułam się jakbym latała a on był moim aniołem stróżem który trzyma mnie żebym nie upadła. Kiedy muzyka przestała grać Justin odstawił mnie na podłogę i namiętnie pocałował w usta.
- Kocham cię Justin.. powiedziałam a po moich policzkach spłynęły łzy. Nie mogłam ich powstrzymać, były to łzy szczęścia. Przy boku Justina czuje się tak jak nigdy dotąd wiem, że to jest ten jedyny. Cały czas stałam i nie mogłam oderwać wzroku od Justina.
- Jesteś wspaniała.. wyszeptał a po moich policzkach nadal spływały pojedyncze łzy, które Juss wycierał kciukiem. Sama otarłam swoje łzy i wzięłam się w garść. Wtuliłam się mocno w Justina i już na zawsze chciałam pozostać w jego ramionach.
- Spójrz jakie śliczne niebo.. Pokazałam palcem w stronę okna, a chłopak również spojrzał tam gdzie ja. Podeszłam do okna, a po chwili czułam Justina ręce na moich biodrach.
- Widzisz te wszystkie gwiazdy? Moja miłość do ciebie jest jak gwiazda pomimo, że nie widzisz ich kiedy jest dzień one zawsze tam są i zawsze tak będą. Ostatnie słowo prawie wyszeptał.
- Kochanie to było piękne. Powiedziałam, a w jego oczach było można dostrzec iskierki radości.
Kolejny rozdział mamy za sobą, podoba się?
Rozdział 9.
*Oczami Justina*
Nie mogłem w to uwierzyć.. Ona powiedziała, że mnie kocha. Nie wiem co mam teraz ze sobą zrobić, sam coś do niej czuję.. Ale jak jej to powiedzieć.. Może mnie kocha, ale boję się jej reakcji, ale koniec ze strachem.. Idę jej to powiedzieć..
*Oczami Megan*
To było niesamowite, w końcu mu to powiedziałam.. Po nie długim tańcu zeszłam z parkietu i usiadłam na kanapie, gdy Justin do mnie podszedł.
- Możemy pójść na górę? Zapytał z lekkim uśmiechem na twarzy, a ja kiwnęłam głową na tak. Weszłam po schodach razem z nim na górę.
- To o co chodzi? Zapytałam i spojrzałam na niego dosyć uważnie, a on objął mnie w pasie i nasze czoła się ze sobą dotknęły. Czułam motylki w brzuchu, gdy tylko mnie dotykał.
*Oczami Justina*
Zauważyłem ją jak siedzi na kanapie, podszedłem do niej i zapytałem..
- Możemy pójść na górę? Ona się zgodziła na moje szczęście. Gdy już byliśmy na górze, objąłem ją w pasie tak, że nasze czoła się ze sobą dotknęły. Widziałem, że się trochę zarumieniła, wyglądała słodko.
- Chodzi o to, że ja cię też kocham. Spojrzałem na nią ze słodkimi oczkami.
*Oczami Megan*
Spojrzałam na niego, a nasze usta mimowolnie zaczęły się do siebie przybliżać. W końcu się złączyły, a moje powieki lekko opadły. Jego usta były takie jak ręce. Delikatne i pełne uczuć. Bardziej czułam w nim miłość i delikatność, niż brutalność i pożądanie.
- To co z tym zrobimy? Uśmiechnęłam się delikatnie, a on to odwzajemnił.
- Megan, chciałabyś być moją dziewczyną? Zapytał, a ja nie mogłam w to uwierzyć, przecież 2 dni temu dopiero zaczęliśmy mieć ze sobą jakiś kontakt.
- Dziewczyną Biebera? Spytałam i musnęłam delikatnie jego usta.
- Nie, dziewczyną Justina. Byłbym najszczęśliwszym chłopakiem na świecie, gdybym mógł być z Tobą, Meg..
- Przestań.. Odpowiedziałam śmiejąc się pod noskiem.
- Czyli się zgadzasz? Zapytał z nadzieją w oczach.
- A mam jakiś inny wybór? Zaśmiałam się, a on mnie pocałował, odwzajemniłam to i wtuliłam się w niego, od tamtej pory byłam najszczęśliwszą dziewczyną Biebera.
No to koniec rozdziału. I jak podobał się? Chciałam, żeby ten był taki wyjątkowy.. Jeśli tutaj będzie 10 komentarzy poznacie dalszą historie Jussa i Meg..
Nie mogłem w to uwierzyć.. Ona powiedziała, że mnie kocha. Nie wiem co mam teraz ze sobą zrobić, sam coś do niej czuję.. Ale jak jej to powiedzieć.. Może mnie kocha, ale boję się jej reakcji, ale koniec ze strachem.. Idę jej to powiedzieć..
*Oczami Megan*
To było niesamowite, w końcu mu to powiedziałam.. Po nie długim tańcu zeszłam z parkietu i usiadłam na kanapie, gdy Justin do mnie podszedł.
- Możemy pójść na górę? Zapytał z lekkim uśmiechem na twarzy, a ja kiwnęłam głową na tak. Weszłam po schodach razem z nim na górę.
- To o co chodzi? Zapytałam i spojrzałam na niego dosyć uważnie, a on objął mnie w pasie i nasze czoła się ze sobą dotknęły. Czułam motylki w brzuchu, gdy tylko mnie dotykał.
*Oczami Justina*
Zauważyłem ją jak siedzi na kanapie, podszedłem do niej i zapytałem..
- Możemy pójść na górę? Ona się zgodziła na moje szczęście. Gdy już byliśmy na górze, objąłem ją w pasie tak, że nasze czoła się ze sobą dotknęły. Widziałem, że się trochę zarumieniła, wyglądała słodko.
- Chodzi o to, że ja cię też kocham. Spojrzałem na nią ze słodkimi oczkami.
*Oczami Megan*
Spojrzałam na niego, a nasze usta mimowolnie zaczęły się do siebie przybliżać. W końcu się złączyły, a moje powieki lekko opadły. Jego usta były takie jak ręce. Delikatne i pełne uczuć. Bardziej czułam w nim miłość i delikatność, niż brutalność i pożądanie.
- To co z tym zrobimy? Uśmiechnęłam się delikatnie, a on to odwzajemnił.
- Megan, chciałabyś być moją dziewczyną? Zapytał, a ja nie mogłam w to uwierzyć, przecież 2 dni temu dopiero zaczęliśmy mieć ze sobą jakiś kontakt.
- Dziewczyną Biebera? Spytałam i musnęłam delikatnie jego usta.
- Nie, dziewczyną Justina. Byłbym najszczęśliwszym chłopakiem na świecie, gdybym mógł być z Tobą, Meg..
- Przestań.. Odpowiedziałam śmiejąc się pod noskiem.
- Czyli się zgadzasz? Zapytał z nadzieją w oczach.
- A mam jakiś inny wybór? Zaśmiałam się, a on mnie pocałował, odwzajemniłam to i wtuliłam się w niego, od tamtej pory byłam najszczęśliwszą dziewczyną Biebera.
No to koniec rozdziału. I jak podobał się? Chciałam, żeby ten był taki wyjątkowy.. Jeśli tutaj będzie 10 komentarzy poznacie dalszą historie Jussa i Meg..
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Rozdział 8.
W końcu wzięłam się w garść i postanowiłam, że tak dalej być nie może. Otarłam swoje łzy, przemyłam twarz, poprawiłam makijaż i wyszłam z łazienki. Poszłam na następną lekcję i następną. Lekcje mijały nawet dosyć szybko, ale i tak dla mnie ciągnęły się w nieskończoność. W końcu było koniec lekcji, dzisiaj miałam iść na imprezę z moją nową przyjaciółką -Nicole. Jeszcze nie wiem u kogo, ale mówiła, że szykuje się niezła imprezka. Już nie mogłam się doczekać. Wróciłam z niewielkim uśmiechem do domu, ale moich rodziców nie było w domu, a chciałam spędzić z nimi trochę czasu. Ostatnio cały czas są w tej pracy, tęsknie za nimi. Moje rozmyślenia jednak przerwał dzwonek do drzwi. Otworzyłam i to była Nicole, moja przyjaciółka.
- Cześć co ty tu robisz? Wejdź. Powiedziałam z uśmiechem na twarzy i na powitanie przytuliłam ją, a ona odwzajemniła uścisk i weszła do środka.
- Cześć, no dzisiaj będzie imprezka. Idziemy na zakupy. Powiedziała z poczuciem humoru.
- A nie możemy pójść w tym co mamy w szafie? Zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
- Oj nie daj się prosić.. Zrobiła słodkie oczka, które na mnie akurat działają. Przytaknęłam głową na tak, że się zgadzam a ona tylko uśmiechnęła się szeroko. 10 minut później, byłyśmy już w centrum handlowym.
- To do, którego sklepu najpierw? Zapytałam a za nim się obejrzałam Nicole była już przy sklepie i oglądała idealne zestawy dla nas, były przepiękne. Podeszła do niej i również zaczęłam się im przyglądać uważnie.
- Wow.. Jakie piękne. Uznałam z zadowolenia.
- Bierzemy! Powiedziała szczęśliwa Nicole, weszliśmy do sklepu i kupiliśmy te zestawy. Po zakupach wróciliśmy do mnie do domu. Mieliśmy jeszcze 3 godziny, więc zaczęłyśmy się szykować. Ja już się ubrałam w nowe ciuchy i pokazałam się przyjaciółce.
- I jak wyglądam? Zapytałam przygryzając dolną wargę.
- Wyglądasz pięknie.. Justinowi na pewno się spodobasz. Uśmiechnęła się szeroko.
- Co, co ty powiedziałaś? Zapytałam zszokowana.
- No impreza jest u Biebera, nie wiedziałaś? Spojrzała na mnie ze zdziwieniem, ona o niczym nie wiedziała i chciałam, żeby tak pozostało.
- No dobra.. To ubieraj się teraz ty. Lekko się uśmiechnęłam i usiadłam, aż z tego wszystkiego. W pewnej chwili z łazienki wyszła Nicole, wyglądała pięknie.
- I jak? Zapytała z uśmiechem na twarzy.
- Ślicznie. Jeszcze tylko fryzury, makijaż i będziemy gotowe. Ale musimy się pośpieszyć mamy tylko 2 godziny. Spojrzałam na nią i zmarszczyłam lekko nosek.
- Racja.. Uznała moją wypowiedź za trafną i szybko zaczęłyśmy robić sobie fryzury. Ja zrobiłam sobie taką, a Nicole taką. Jeszcze zostały nam tylko makijaże, więc uznałam, że taki makijaż będzie dla mnie najlepszy, a Nicole wybrała taki. Obie byłyśmy już gotowe i właśnie miałam zobaczyć Justina, strasznie bałam się tego spotkania, ale raz się szyję. Wyszłyśmy z domu już po 19, impreza była w trakcie. Zapukałyśmy do drzwi, otworzył nam Justin.. Jak gdyby nigdy nic weszłam i po prostu sobie usiadłam na kanapie, ale jak zwykle Justin był tak natrętny, że chciał za wszelką cenę ze mną pogadać i się dosiadł.
- Po prostu powiedz dlaczego się tak wkurzyłaś?
- Może dlatego, że cię kocham? Powiedziałam sarkastycznie wstając i poszłam na parkiet tańczyć z moją przyjaciółką Nicole.
No to ostro postąpiła Megan, nie uważacie? Jutro dodam kolejny rozdział pod warunkiem, że tutaj będzie 13 komentarzy..
- Cześć co ty tu robisz? Wejdź. Powiedziałam z uśmiechem na twarzy i na powitanie przytuliłam ją, a ona odwzajemniła uścisk i weszła do środka.
- Cześć, no dzisiaj będzie imprezka. Idziemy na zakupy. Powiedziała z poczuciem humoru.
- A nie możemy pójść w tym co mamy w szafie? Zapytałam unosząc jedną brew ku górze.
- Oj nie daj się prosić.. Zrobiła słodkie oczka, które na mnie akurat działają. Przytaknęłam głową na tak, że się zgadzam a ona tylko uśmiechnęła się szeroko. 10 minut później, byłyśmy już w centrum handlowym.
- To do, którego sklepu najpierw? Zapytałam a za nim się obejrzałam Nicole była już przy sklepie i oglądała idealne zestawy dla nas, były przepiękne. Podeszła do niej i również zaczęłam się im przyglądać uważnie.
- Wow.. Jakie piękne. Uznałam z zadowolenia.
- Bierzemy! Powiedziała szczęśliwa Nicole, weszliśmy do sklepu i kupiliśmy te zestawy. Po zakupach wróciliśmy do mnie do domu. Mieliśmy jeszcze 3 godziny, więc zaczęłyśmy się szykować. Ja już się ubrałam w nowe ciuchy i pokazałam się przyjaciółce.
- I jak wyglądam? Zapytałam przygryzając dolną wargę.
- Wyglądasz pięknie.. Justinowi na pewno się spodobasz. Uśmiechnęła się szeroko.
- Co, co ty powiedziałaś? Zapytałam zszokowana.
- No impreza jest u Biebera, nie wiedziałaś? Spojrzała na mnie ze zdziwieniem, ona o niczym nie wiedziała i chciałam, żeby tak pozostało.
- No dobra.. To ubieraj się teraz ty. Lekko się uśmiechnęłam i usiadłam, aż z tego wszystkiego. W pewnej chwili z łazienki wyszła Nicole, wyglądała pięknie.
- I jak? Zapytała z uśmiechem na twarzy.
- Ślicznie. Jeszcze tylko fryzury, makijaż i będziemy gotowe. Ale musimy się pośpieszyć mamy tylko 2 godziny. Spojrzałam na nią i zmarszczyłam lekko nosek.
- Racja.. Uznała moją wypowiedź za trafną i szybko zaczęłyśmy robić sobie fryzury. Ja zrobiłam sobie taką, a Nicole taką. Jeszcze zostały nam tylko makijaże, więc uznałam, że taki makijaż będzie dla mnie najlepszy, a Nicole wybrała taki. Obie byłyśmy już gotowe i właśnie miałam zobaczyć Justina, strasznie bałam się tego spotkania, ale raz się szyję. Wyszłyśmy z domu już po 19, impreza była w trakcie. Zapukałyśmy do drzwi, otworzył nam Justin.. Jak gdyby nigdy nic weszłam i po prostu sobie usiadłam na kanapie, ale jak zwykle Justin był tak natrętny, że chciał za wszelką cenę ze mną pogadać i się dosiadł.
- Po prostu powiedz dlaczego się tak wkurzyłaś?
- Może dlatego, że cię kocham? Powiedziałam sarkastycznie wstając i poszłam na parkiet tańczyć z moją przyjaciółką Nicole.
No to ostro postąpiła Megan, nie uważacie? Jutro dodam kolejny rozdział pod warunkiem, że tutaj będzie 13 komentarzy..
Rozdział 7.
Wzięłam się w końcu w garść i mu odpisałam 'A ci zależy?'.. Długo nie dostawałam odpowiedzi, więc już wiedziałam, że ma mnie w dupie. Dokończyłam swój obiad i naczynia schowałam do zmywarki. Wróciłam do swojego pokoju i zaczęłam się uczyć do jutrzejszej kartkówki z matematyki. Próbowałam zapomnieć o nim, ale nie dawałam rady. Po nauce za nim się obejrzałam moi rodzice już dawno spali, bo była godzina 1 w nocy. Nawet nie wiem kiedy ten czas minął. Miałam tylko 6 godzin snu, więc szybko poszłam do łazienki, ściągnęłam z siebie ubrania i zaczęłam szybką kąpiel. Po skończonej kąpieli pod prysznicem wytarłam się dokładnie ręcznikiem i owinęłam nim swoje ciało, bo jak zawsze zapomniałam wziąć piżamy do spania. Podeszłam do swojej garderoby i zaczęłam szukać piżamy, aż w końcu znalazłam. Ubrałam ją na siebie i już po chwili leżałam wygodnie w łóżku. Długo nie mogłam zasnąć, ale w końcu pochłonął mnie głęboki sen. Obudził mnie o 7 budzik, który rozległ się po całym pokoju. Nie chętnie wstałam, nie chciałam iść do szkoły, a tym bardziej zobaczyć Justina, ale w końcu cały czas nie chodzić do szkoły z jego powodu, było by dziwaczne. Przemyłam się myjąc w tym swoje ząbki. Szybko zaczęłam szukać pierwszych lepszych ubrań, bo bałam się, że znowu się spóźnię co u mnie jest normą. Wybrałam byle jakie ubrania, wzięłam biżuterie i to wszystko na siebie nałożyłam. Z włosów zrobiłam sobie kitkę na bok, wyglądało to tak. Byłam już całkiem gotowa, a zostało mi jeszcze 28 minut. Postanowiłam sobie zrobić lekki makijaż, gdy już był gotowy miałam 20 minut, więc zeszłam na dół do kuchni, gdzie jak zwykle moi rodzice jedli śniadanie. Ja po prostu wzięłam swój lunch i właśnie miałam wychodzić.
- Do zobaczenia, kochani. Powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy chwytając za klamkę.
- A śniadanie? Powiedzieli równocześnie rodzice.
- Zjem w szkole lunch, na razie nie jestem głodna. Oznajmiłam i byłam już w drodze do szkoły. Miałam 15 minut, a w szkole byłam 5 minut przed lekcją więc przypomniałam sobie co nieco do kartkówki i właśnie zadzwonił dzwonek. Nauczycielka, która mnie uwielbiała wręcz szybko dotarła, była równo z dzwonkiem. Każdy zaczął wchodzić do sali, ja weszłam na końcu. Usiadłam przy swojej ławce, za mną siedział Justin.. Nie zwracałam na niego uwagi. Nauczycielka rozdała nam kartkówki i wszyscy zaczęli pisać. Ja skończyłam 10 minut przed końcem lekcji, oddałam kartkówkę nauczycielce i wyszłam z klasy. Poszłam do łazienki się trochę ogarnąć. W moich oczach były łzy, miałam ochotę się wypłakać, ale wiedziałam, że muszę być twarda.. Chociaż do końca lekcji. Właśnie zadzwonił dzwonek, udałam się do sali na następną lekcję. Lekcja minęła dosyć szybko, przyszedł czas na lunch. Jak zwykle zajęłam swoje miejsce na stołówce i dosiadł się 'Bieber'.
- Daj mi wytłumaczyć.. Powiedział ze smutkiem w głosie.
- Nie ma co wyjaśniać. Nie jesteś moim chłopakiem, możesz robić co ci się żywnie podoba. Odpowiedziałam sarkastycznie, również ze smutkiem w głosie. On po prostu odszedł bez słowa. Znowu miałam ochotę płakać, już nie dawałam rady. Spakowałam lunch i wybiegłam ze stołówki do toalety. Zaczęłam płakać.. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. To wszystko było takie dziwne.. Ja się w nim zakochałam, naprawdę. Nie wiem co mam teraz ze sobą począć. W końcu on nie będzie chciał takiej dziewczyny jak ja.. Kurde.. Dlaczego to musiało się tak skończyć.. Nie rozumiem.
Kolejny rozdział pełen smutku i łez. Oczekuję jak najwięcej komentarzy.
- Do zobaczenia, kochani. Powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy chwytając za klamkę.
- A śniadanie? Powiedzieli równocześnie rodzice.
- Zjem w szkole lunch, na razie nie jestem głodna. Oznajmiłam i byłam już w drodze do szkoły. Miałam 15 minut, a w szkole byłam 5 minut przed lekcją więc przypomniałam sobie co nieco do kartkówki i właśnie zadzwonił dzwonek. Nauczycielka, która mnie uwielbiała wręcz szybko dotarła, była równo z dzwonkiem. Każdy zaczął wchodzić do sali, ja weszłam na końcu. Usiadłam przy swojej ławce, za mną siedział Justin.. Nie zwracałam na niego uwagi. Nauczycielka rozdała nam kartkówki i wszyscy zaczęli pisać. Ja skończyłam 10 minut przed końcem lekcji, oddałam kartkówkę nauczycielce i wyszłam z klasy. Poszłam do łazienki się trochę ogarnąć. W moich oczach były łzy, miałam ochotę się wypłakać, ale wiedziałam, że muszę być twarda.. Chociaż do końca lekcji. Właśnie zadzwonił dzwonek, udałam się do sali na następną lekcję. Lekcja minęła dosyć szybko, przyszedł czas na lunch. Jak zwykle zajęłam swoje miejsce na stołówce i dosiadł się 'Bieber'.
- Daj mi wytłumaczyć.. Powiedział ze smutkiem w głosie.
- Nie ma co wyjaśniać. Nie jesteś moim chłopakiem, możesz robić co ci się żywnie podoba. Odpowiedziałam sarkastycznie, również ze smutkiem w głosie. On po prostu odszedł bez słowa. Znowu miałam ochotę płakać, już nie dawałam rady. Spakowałam lunch i wybiegłam ze stołówki do toalety. Zaczęłam płakać.. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. To wszystko było takie dziwne.. Ja się w nim zakochałam, naprawdę. Nie wiem co mam teraz ze sobą począć. W końcu on nie będzie chciał takiej dziewczyny jak ja.. Kurde.. Dlaczego to musiało się tak skończyć.. Nie rozumiem.
Kolejny rozdział pełen smutku i łez. Oczekuję jak najwięcej komentarzy.
Rozdział 6.
Niedziela, jak dla mnie ponury dzień.. Od wczoraj nie mogę się pogodzić z tym, że Justin się całował z inną dziewczyną. Nie jestem z nim, ale jestem strasznie zazdrosna. Obudziłam się o 11:37, wstałam i od razu na myśl przyszedł mi wczorajszy dzień. Poszłam do łazienki, zdjęłam z siebie ciuchy i weszłam pod prysznic. Odkręciłam gorącą wodę, która spływała po mnie jak z wodospadu. Umyłam włosy oraz całą siebie. Po wykonaniu czynności, wyszłam z prysznica i owinęłam się ręcznikiem. Rozczesałam włosy, spięłam je mokre w koka i wyszłam z łazienki. Poszłam w stronę swojej garderoby i wyjęłam z niej elegancką sukienkę i czarne buty na koturnie. Wzięłam również z półki swoje czarne okulary i brązową torebkę, po czym ubrałam to na siebie. Torebkę przerzuciłam przez ramię i zeszłam na dół w stronę sypialni. Moi rodzice oglądali telewizję, więc nie chciałam im przeszkadzać.
- Mamo, tato.. Wychodzę. Powiedziałam tylko to i już po chwili stałam przed drzwiami Justina. Tak przed drzwiami Justina, chciałam z nim sobie coś wyjaśnić. Zapukałam delikatnie, ale nikt nie otwierał. Zapukałam trochę mocniej i otworzyła mi jego mama.
- Przepraszam, jest może Justin? Zapytałam nie pewnie, a ona tylko pokiwała głową i zawołała Justina mówiąc "Justin, ktoś do Ciebie!!". Czekałam jeszcze przed domem z 5 minut, aż w końcu zeszedł Justin.
- Cześć. Przepraszam, że nie wróciłem wczoraj, ale musiałem coś załatwić. Wejdź. Nie mogłam w to uwierzyć, okłamał mnie. Bez zastanowienia weszłam i spojrzałam na niego.
- Ładnie wyglądasz. Powiedział przygryzając dolną wargę.
- Daruj sobie.. Aha i nie okłamuj mnie. Musiałeś coś załatwić czyli przelizać się ze swoją byłą dziewczyną? No to naprawdę jest wiele wart, niż obejrzenie po prostu ze mną filmu i spędzenie miłego czasu w moim towarzystwie. Powiedziałam nie ukrywając swojej złości.
- Jesteś zazdrosna? Zaśmiał się kpiąco, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Nienawidzę cię.. Jednak myliłam się co do Ciebie. Powiedziałam i wybiegłam z płaczem z jego domu. Pobiegłam do parku i usiadł na ławce. Nie mogłam uwierzyć, że on po prostu sobie to tak wszystko zamienił w żart, nawet nie przeprosił. Nie mogłam już o tym myśleć. Jutro mam klasówkę z matmy, muszę się przygotować.... Wróciłam do domu jeszcze przed godziną 15. W domu nikogo nie było, rodzice byli w pracy. Na stole w kuchni leżała karteczka. Wzięłam ją i zaczęłam czytać. "Kochanie w lodówce masz obiad, odgrzej sobie". Kartkę podarłam na małe kawałeczki i wyrzuciłam do kosza na śmieci. Wyjęłam z lodówki swój obiad i włożyłam do mikrofali, żeby się odgrzał. Zdjęłam swoje buty i odłożyłam do swojej szafy z ubraniami. Torebkę wraz z okularami położyłam na swoje łóżko i wróciłam do kuchni. Obiad już był gotowy, więc wzięłam do ręki widelec, usiadłam przy stole i zaczęłam go jeść. Nagle w pewnym momencie dostałam wiadomość od.. Od tego całego Biebera, którego nienawidziłam całym sercem, ale nadal go kochałam.
"Przepraszam.. Nie wiedziałam, że ci na mnie zależy". Po odczytaniu wiadomości, nie chciało już mi się jeść. Byłam bardzo mocno zrozpaczona, nie wiedziałam co mam mu odpisać..
No to mamy kolejny rozdział. Bardzo się cieszę, że czytacie moje opowiadanie. Oczekuję w pełni co najmniej 6 komentarzy.
- Mamo, tato.. Wychodzę. Powiedziałam tylko to i już po chwili stałam przed drzwiami Justina. Tak przed drzwiami Justina, chciałam z nim sobie coś wyjaśnić. Zapukałam delikatnie, ale nikt nie otwierał. Zapukałam trochę mocniej i otworzyła mi jego mama.
- Przepraszam, jest może Justin? Zapytałam nie pewnie, a ona tylko pokiwała głową i zawołała Justina mówiąc "Justin, ktoś do Ciebie!!". Czekałam jeszcze przed domem z 5 minut, aż w końcu zeszedł Justin.
- Cześć. Przepraszam, że nie wróciłem wczoraj, ale musiałem coś załatwić. Wejdź. Nie mogłam w to uwierzyć, okłamał mnie. Bez zastanowienia weszłam i spojrzałam na niego.
- Ładnie wyglądasz. Powiedział przygryzając dolną wargę.
- Daruj sobie.. Aha i nie okłamuj mnie. Musiałeś coś załatwić czyli przelizać się ze swoją byłą dziewczyną? No to naprawdę jest wiele wart, niż obejrzenie po prostu ze mną filmu i spędzenie miłego czasu w moim towarzystwie. Powiedziałam nie ukrywając swojej złości.
- Jesteś zazdrosna? Zaśmiał się kpiąco, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Nienawidzę cię.. Jednak myliłam się co do Ciebie. Powiedziałam i wybiegłam z płaczem z jego domu. Pobiegłam do parku i usiadł na ławce. Nie mogłam uwierzyć, że on po prostu sobie to tak wszystko zamienił w żart, nawet nie przeprosił. Nie mogłam już o tym myśleć. Jutro mam klasówkę z matmy, muszę się przygotować.... Wróciłam do domu jeszcze przed godziną 15. W domu nikogo nie było, rodzice byli w pracy. Na stole w kuchni leżała karteczka. Wzięłam ją i zaczęłam czytać. "Kochanie w lodówce masz obiad, odgrzej sobie". Kartkę podarłam na małe kawałeczki i wyrzuciłam do kosza na śmieci. Wyjęłam z lodówki swój obiad i włożyłam do mikrofali, żeby się odgrzał. Zdjęłam swoje buty i odłożyłam do swojej szafy z ubraniami. Torebkę wraz z okularami położyłam na swoje łóżko i wróciłam do kuchni. Obiad już był gotowy, więc wzięłam do ręki widelec, usiadłam przy stole i zaczęłam go jeść. Nagle w pewnym momencie dostałam wiadomość od.. Od tego całego Biebera, którego nienawidziłam całym sercem, ale nadal go kochałam.
"Przepraszam.. Nie wiedziałam, że ci na mnie zależy". Po odczytaniu wiadomości, nie chciało już mi się jeść. Byłam bardzo mocno zrozpaczona, nie wiedziałam co mam mu odpisać..
No to mamy kolejny rozdział. Bardzo się cieszę, że czytacie moje opowiadanie. Oczekuję w pełni co najmniej 6 komentarzy.
Rozdział 5.
Gdy nagle do Justina przyleciała jego była dziewczyna.. Widać było, że nie była zbyt zadowolona, że Bieber ze mną się łazi.. Myślała, że z nim jestem.
- Co to za dziewczyna? Spytała nie zadowolona i spojrzała na mnie krzywo.
- Megan, chodzi ze mną do klasy. Odpowiedział z szerokim uśmiechem na twarzy i objął mnie specjalnie, żeby ta poczuła się zazdrosna. Wiedziałam co knuję, więc tylko się uśmiechnęłam, nic nie odpowiadałam.
- Coś jeszcze, bo się śpieszymy? Powiedział roześmiany w środku, a ta ze złością weszła po prostu do kina, jak gdyby nigdy nic. Czułam, że ten dzień nie będzie jednym z najlepszych.. Gdy już wykupiliśmy bilety, Justin poszedł kupić popcorn i 2 cole, a ja w tym czasie stałam już w kolejce. Gdy już przyszedł właśnie wpuszczano do sal. Razem z Justinem zajęliśmy miejsca w 3 rzędzie, a ku naszym oczom obok Justina usiadła Nathalie -była dziewczyna Biebera. Byłam mega wkurzona, ale starałam się to ukrywać. Właśnie zaczął się film, a ja razem z Justinem zajadaliśmy się popcornem i co jakiś czas popijaliśmy colą. Na początku było spoko, nie czepiała się.. Ale jak zobaczyła, że ja i Justin razem się śmiejemy z filmu, rozmawiamy i jeszcze jak on mnie objął, a ja położyłam głowę na jego ramieniu, wpadła w jakiś szał.
- Justin, kotku.. Troszkę mi nie dobrze mógłbyś mi pomóc dojść do łazienki? Powiedziała zachowując momentalny spokój.
- Yy.. No spoko.. Zaczekaj tutaj na mnie Megan. Lekko się do mnie uśmiechnął, a ja tylko kiwnęłam głową. Justin nie wiedział, że ona coś knuję, ale ja dobrze o tym wiedziałam. Pół godziny później film się skończył, a Justina nadal nie było. Gdy już wychodziłam zobaczyłam jak on i Nathalie się całują.. W tedy poczułam coś w środku.. Poczułam gniew, smutek.. Chciało mi się płakać, to była po prostu zazdrość. Chciałam tam podejść i przerwać to, ale w końcu ja i Justin się tylko kolegujemy, nie jesteśmy razem.. Od razu gdy wróciłam do domu wbiegłam do góry do swojego pokoju i zaczęłam płakać.. Po chwili weszła do pokoju moja mama i usiadła obok mnie na łóżku.
- Skarbie, co się stało? Zapytała troskliwe i otarła z moich policzków kilka łez.
- Mamo.. Byliśmy w kinie, było naprawdę świetnie.. W tedy przyszła jego dziewczyna, była zazdrosna.. Robiła wszystko, żeby tylko doprowadzić mnie do tego stanu i już było koniec filmu go nadal nie było.. I... Gdy wyszłam zobaczyłam ich.. Całowali się, a ja.. Ja jestem po prostu o niego zazdrosna.. Mamo.. Co ja mam zrobić? Zaczęłam jeszcze bardziej płakać, a mama po prostu mnie do siebie przytuliła , a ja się w nią wtuliłam.
- Kochanie, posłuchaj.. Może powinnaś mu powiedzieć o swoich uczuciach?
- Nie.. Mamo to nie jest dobry pomysł. Wyjdę na totalną idiotkę.
- Nie.. Córeczko, nie wyjdziesz na idiotkę. Spojrzałam na nią i chwilę się nad tym zastanowiłam, przetarłam swoje oczy i już wiedziałam co robić.
- Mamo mam lepszy pomysł.. Będę go unikać.. Po prostu tego wszystkiego nie było i tyle. Lekko się uśmiechnęłam, a tak naprawdę chciało mi się jeszcze bardziej płakać. Mama tylko ostatni raz przytuliła mnie, pocałowała w czoło i wyszła z pokoju. Nie wiedziałam co mam ze sobą począć.
No i jak podoba się? Mam nadzieję, że tak. Chciałam, żeby ten rozdział wypadł naprawdę świetnie. Jeśli tutaj będzie co najmniej 5 komentarzy, dodam kolejny rozdział jeszcze dzisiaj, więc do dzieła..
- Co to za dziewczyna? Spytała nie zadowolona i spojrzała na mnie krzywo.
- Megan, chodzi ze mną do klasy. Odpowiedział z szerokim uśmiechem na twarzy i objął mnie specjalnie, żeby ta poczuła się zazdrosna. Wiedziałam co knuję, więc tylko się uśmiechnęłam, nic nie odpowiadałam.
- Coś jeszcze, bo się śpieszymy? Powiedział roześmiany w środku, a ta ze złością weszła po prostu do kina, jak gdyby nigdy nic. Czułam, że ten dzień nie będzie jednym z najlepszych.. Gdy już wykupiliśmy bilety, Justin poszedł kupić popcorn i 2 cole, a ja w tym czasie stałam już w kolejce. Gdy już przyszedł właśnie wpuszczano do sal. Razem z Justinem zajęliśmy miejsca w 3 rzędzie, a ku naszym oczom obok Justina usiadła Nathalie -była dziewczyna Biebera. Byłam mega wkurzona, ale starałam się to ukrywać. Właśnie zaczął się film, a ja razem z Justinem zajadaliśmy się popcornem i co jakiś czas popijaliśmy colą. Na początku było spoko, nie czepiała się.. Ale jak zobaczyła, że ja i Justin razem się śmiejemy z filmu, rozmawiamy i jeszcze jak on mnie objął, a ja położyłam głowę na jego ramieniu, wpadła w jakiś szał.
- Justin, kotku.. Troszkę mi nie dobrze mógłbyś mi pomóc dojść do łazienki? Powiedziała zachowując momentalny spokój.
- Yy.. No spoko.. Zaczekaj tutaj na mnie Megan. Lekko się do mnie uśmiechnął, a ja tylko kiwnęłam głową. Justin nie wiedział, że ona coś knuję, ale ja dobrze o tym wiedziałam. Pół godziny później film się skończył, a Justina nadal nie było. Gdy już wychodziłam zobaczyłam jak on i Nathalie się całują.. W tedy poczułam coś w środku.. Poczułam gniew, smutek.. Chciało mi się płakać, to była po prostu zazdrość. Chciałam tam podejść i przerwać to, ale w końcu ja i Justin się tylko kolegujemy, nie jesteśmy razem.. Od razu gdy wróciłam do domu wbiegłam do góry do swojego pokoju i zaczęłam płakać.. Po chwili weszła do pokoju moja mama i usiadła obok mnie na łóżku.
- Skarbie, co się stało? Zapytała troskliwe i otarła z moich policzków kilka łez.
- Mamo.. Byliśmy w kinie, było naprawdę świetnie.. W tedy przyszła jego dziewczyna, była zazdrosna.. Robiła wszystko, żeby tylko doprowadzić mnie do tego stanu i już było koniec filmu go nadal nie było.. I... Gdy wyszłam zobaczyłam ich.. Całowali się, a ja.. Ja jestem po prostu o niego zazdrosna.. Mamo.. Co ja mam zrobić? Zaczęłam jeszcze bardziej płakać, a mama po prostu mnie do siebie przytuliła , a ja się w nią wtuliłam.
- Kochanie, posłuchaj.. Może powinnaś mu powiedzieć o swoich uczuciach?
- Nie.. Mamo to nie jest dobry pomysł. Wyjdę na totalną idiotkę.
- Nie.. Córeczko, nie wyjdziesz na idiotkę. Spojrzałam na nią i chwilę się nad tym zastanowiłam, przetarłam swoje oczy i już wiedziałam co robić.
- Mamo mam lepszy pomysł.. Będę go unikać.. Po prostu tego wszystkiego nie było i tyle. Lekko się uśmiechnęłam, a tak naprawdę chciało mi się jeszcze bardziej płakać. Mama tylko ostatni raz przytuliła mnie, pocałowała w czoło i wyszła z pokoju. Nie wiedziałam co mam ze sobą począć.
No i jak podoba się? Mam nadzieję, że tak. Chciałam, żeby ten rozdział wypadł naprawdę świetnie. Jeśli tutaj będzie co najmniej 5 komentarzy, dodam kolejny rozdział jeszcze dzisiaj, więc do dzieła..
niedziela, 11 sierpnia 2013
Rozdział 4.
- Dzięki mamo, jesteś kochana. Uśmiechnęłam się i przytuliłam.
- Dobra, dobra. Uśmiechnęła się. - Idź posprzątać swój pokój i zejdź na obiad. Powiedziała nieco zadowolona z siebie, a ja po prostu zrobiłam tak jak kazała mama. Zaczęłam ogarniać swój pokój i w pewnym momencie odbył się odgłos w moim telefonie, który świadczył o tym, że właśnie dostałam wiadomość. Nie spodziewałam się od kogo, ale gdy zobaczyłam, że jakiś obcy mi numer szybko odblokowałam ekran i nacisnęłam na wiadomość.
' Cześć mała, to ja Justin. Miałabyś ochotę się ze mną spotkać, dzisiaj? ' To było wspaniałe, po prostu nie mogłam w to uwierzyć. On nigdy się mną nie interesował, a tu takie zdziwienie. Matko.. Na dodatek on chcę się ze mną spotkać.. Jaram się, nie mogę w to uwierzyć. Po krótkich myślach szybko mu odpisałam.
' Cześć, okay. Gdzie i o której? ;* ' Długo na odpowiedź nie musiałam czekać, odpisał po 2 minutach.
' Wpadnę po ciebie o 16, pójdziemy do kina. Co ty na to? ;* ' Szybko mu odpisałam.
' Okay... ' Jezu! To było fascynujące. Po tym wszystkim szybko ogarnęłam w pokoju, schowałam telefon do kieszeni od spodni i zeszłam na dół na obiad. Usiadłam przy stole, gdzie byli już moi rodzice. Zaczęliśmy wszyscy jeść obiad.
- Mamo.. Dzisiaj o 16 wychodzę. Powiedziałam z szerokim uśmiechem, jedząc obiad.
- Oo.. A gdzie? Wtrącił się tata ze swoją ciekawością.
- Idę z Justinem do kina. Spojrzałam na nich, a oni kiwnęli głową jako znak, że mogę iść. Uśmiechnęłam się do nich promiennie i po zjedzonym obiedzie włożyłam naczynia do zmywarki i wbiegłam do pokoju szczęśliwa. Zajrzałam na facebooka, twettera i dodałam dwa nowe zdjęcia na instagram. Było dużo komentarzy i polubień. Cieszyłam się, że ktoś mną się interesuje. Zajrzałam też na instagram Justina i zaczęłam go podziwiać, skłamałabym gdybym powiedziała, że nie jest przystojny. Około godziny 15 zdałam sobie sprawę, że mam jeszcze z jakąś godzinę do spotkania z Justinem. Pomyślałam, że tak jak wyglądam teraz jest akurat świetnym strojem na wyjście do kina. A włosy.. Pomyślałam, że zrobię sobie warkocza, więc zrobiła. Zrobiłam go idealnie, przez 20 minut. Wyglądało to tak. Jeszcze miałam niecałą godzinę. Przyznam, że strasznie się stresowałam, że palnę coś głupiego, albo się przewrócę, albo zrobię z siebie totalne pośmiewisko co u mnie jest normą. Gdy byłam już całkowicie gotowa, właśnie zadzwonił dzwonek do drzwi. Ogarnął mnie strach, stres.. Po prostu się denerwowałam. Poprawiłam jeszcze na sobie ubrania, fryzurę i po 5 minutach zeszłam na dół Siedział na kanapie, wygląd świetnie, a mianowicie tak.
- Wyglądasz ślicznie. Powiedział z uśmiechem, wstając i chwytając mnie za rękę.
- Ty też. Uśmiechnęłam się i pocałowałam w policzek na powitanie. - To my idziemy. Powiedziałam do rodziców i już po chwili ja i Justin byliśmy w drodze do kina.
- Pamiętasz wczorajszą impreze? Zapytał.
- Trudno zapomnieć. Zaśmiałam się słodko pod noskiem.
- A podobało ci się, chociaż? Spojrzał na mnie i objął mnie ręką wokół szyi.
- Tak, bardzo. Uśmiechnęłam się, idąc i pocałowałam go w policzek. Po chwili doszliśmy już do kina, gdy nagle...
No to teraz jesteśmy w napięciu. Powiem wam, że jednak coś albo ktoś będzie im chciał popsuć wspaniały dzień. Jednak Justin tego nie zauważy, ale Megan tak. Jutro już dodam kolejny rozdział pod warunkiem, że tutaj będzie co najmniej 8 komentarzy.
- Dobra, dobra. Uśmiechnęła się. - Idź posprzątać swój pokój i zejdź na obiad. Powiedziała nieco zadowolona z siebie, a ja po prostu zrobiłam tak jak kazała mama. Zaczęłam ogarniać swój pokój i w pewnym momencie odbył się odgłos w moim telefonie, który świadczył o tym, że właśnie dostałam wiadomość. Nie spodziewałam się od kogo, ale gdy zobaczyłam, że jakiś obcy mi numer szybko odblokowałam ekran i nacisnęłam na wiadomość.
' Cześć mała, to ja Justin. Miałabyś ochotę się ze mną spotkać, dzisiaj? ' To było wspaniałe, po prostu nie mogłam w to uwierzyć. On nigdy się mną nie interesował, a tu takie zdziwienie. Matko.. Na dodatek on chcę się ze mną spotkać.. Jaram się, nie mogę w to uwierzyć. Po krótkich myślach szybko mu odpisałam.
' Cześć, okay. Gdzie i o której? ;* ' Długo na odpowiedź nie musiałam czekać, odpisał po 2 minutach.
' Wpadnę po ciebie o 16, pójdziemy do kina. Co ty na to? ;* ' Szybko mu odpisałam.
' Okay... ' Jezu! To było fascynujące. Po tym wszystkim szybko ogarnęłam w pokoju, schowałam telefon do kieszeni od spodni i zeszłam na dół na obiad. Usiadłam przy stole, gdzie byli już moi rodzice. Zaczęliśmy wszyscy jeść obiad.
- Mamo.. Dzisiaj o 16 wychodzę. Powiedziałam z szerokim uśmiechem, jedząc obiad.
- Oo.. A gdzie? Wtrącił się tata ze swoją ciekawością.
- Idę z Justinem do kina. Spojrzałam na nich, a oni kiwnęli głową jako znak, że mogę iść. Uśmiechnęłam się do nich promiennie i po zjedzonym obiedzie włożyłam naczynia do zmywarki i wbiegłam do pokoju szczęśliwa. Zajrzałam na facebooka, twettera i dodałam dwa nowe zdjęcia na instagram. Było dużo komentarzy i polubień. Cieszyłam się, że ktoś mną się interesuje. Zajrzałam też na instagram Justina i zaczęłam go podziwiać, skłamałabym gdybym powiedziała, że nie jest przystojny. Około godziny 15 zdałam sobie sprawę, że mam jeszcze z jakąś godzinę do spotkania z Justinem. Pomyślałam, że tak jak wyglądam teraz jest akurat świetnym strojem na wyjście do kina. A włosy.. Pomyślałam, że zrobię sobie warkocza, więc zrobiła. Zrobiłam go idealnie, przez 20 minut. Wyglądało to tak. Jeszcze miałam niecałą godzinę. Przyznam, że strasznie się stresowałam, że palnę coś głupiego, albo się przewrócę, albo zrobię z siebie totalne pośmiewisko co u mnie jest normą. Gdy byłam już całkowicie gotowa, właśnie zadzwonił dzwonek do drzwi. Ogarnął mnie strach, stres.. Po prostu się denerwowałam. Poprawiłam jeszcze na sobie ubrania, fryzurę i po 5 minutach zeszłam na dół Siedział na kanapie, wygląd świetnie, a mianowicie tak.
- Wyglądasz ślicznie. Powiedział z uśmiechem, wstając i chwytając mnie za rękę.
- Ty też. Uśmiechnęłam się i pocałowałam w policzek na powitanie. - To my idziemy. Powiedziałam do rodziców i już po chwili ja i Justin byliśmy w drodze do kina.
- Pamiętasz wczorajszą impreze? Zapytał.
- Trudno zapomnieć. Zaśmiałam się słodko pod noskiem.
- A podobało ci się, chociaż? Spojrzał na mnie i objął mnie ręką wokół szyi.
- Tak, bardzo. Uśmiechnęłam się, idąc i pocałowałam go w policzek. Po chwili doszliśmy już do kina, gdy nagle...
No to teraz jesteśmy w napięciu. Powiem wam, że jednak coś albo ktoś będzie im chciał popsuć wspaniały dzień. Jednak Justin tego nie zauważy, ale Megan tak. Jutro już dodam kolejny rozdział pod warunkiem, że tutaj będzie co najmniej 8 komentarzy.
Rozdział 3.
- Jeśli chcesz możesz przenocować u kolegi, bo nas całą noc nie będzie w domu. Tylko wiesz.. Bez takich różnych rzeczy. Pamiętaj, że masz dopiero 16 lat. Powiedziała stanowczym głosem.
- Mamo.. Obawiam się, że dam sobie rade sama. Powiedziałam nieco nie zadowolona.
- Na pewno? Gdzie ten twój kolega mieszka? Zapytała.
- Mamo.. Na przeciwko nas.. Justin Bieber - mówi ci to coś? Usiadłam sobie na łóżku.
- Aha okay dobra.. No to możesz u niego przenocować. Powiedziała spokojniejsza.
- Mhm, spoko. To wszystko?
- Tak to wszystko. Trzymaj się. Rozłączyła się. Schowałam telefon do torebki, a w drzwiach stanął Justin. Spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem, był pijany i to totalnie.
- To ja już idę do domu. Wstałam i miałam wychodzić, ale chwycił mnie za rękę i pocałował namiętnie. Próbowałam się oderwać, ale on nie dał za wygraną. Rozpłynęłam się w jego ustach. To było cudowne, takie prawdziwe. Nasz pocałunek po chwili się skończył.
- Co.. To było? Powiedziałam szeptem, lekko uśmiechnięta.
- A nie podobało ci się? Uśmiechnął się kpiąco.
- Było spoko. Rzuciłam zwykłym tekstem, pocałowałam go delikatnie w usta i wyszłam z jego domu. Nie do wiary, całowałam się z Bieberem. Wiele dziewczyn o tym marzy, a mi przyszło to tak.. Tak łatwo i szybko. Może go nienawidzę.. A raczej nienawidziłam. Wydaję mi się, że się w nim zakochałam. Ale nie.. Co ja gadam.. Nie możliwe.. Było, minęło. Powinnam o tym zapomnieć. W końcu to tylko pocałunek.. Mam nadzieję. Po moich krótkich myślach nie mogłam w to uwierzyć. To się działo tak szybko, nie miałam na to wpływu. Weszłam do domu, ściągnęłam w końcu swoje buty i weszłam do swojego pokoju. Poszłam do łazienki, rozebrałam się i wzięłam relaksujący prysznic, po czym zawinęłam ciało ręcznikiem i podeszłam do swojej szafy z ubraniami. Wyjęła z niej piżamę i ubrałam na siebie. Wskoczyłam do swojego ciepłego łóżeczka i zajrzałam na facebooka. Każdy pisał tylko o imprezie, więc ja też coś napisałam. - Dzisiejsza impreza była wspaniała, nie sądzisz Justin? Po 2 minutach miałam z 300 lajków i 100 komentarzy. W końcu zaczęłam być tak jakby zauważana. Dodałam również takiego samego twetta na twitterze i po chwili poszłam spać. Obudziłam o 12:35, dzisiaj była sobota nie szło się do szkoły. Wstałam z łóżka i od razu poleciałam do toalety. Tam odprawiłam poranną toaletę, po czym podeszłam do swojej szafy i wzięłam pierwsze lepsze ubrania i je na siebie ubrałam. Znowu wróciłam do łazienki, aby się przemyć. Następnie włosy dokładnie rozczesałam i zeszłam na dół do kuchni. Tam zastałam mamę robiącą obiad.
- Cześć mamo. Uśmiechnęłam się i pocałowałam w policzek na przywitanie.
- Cześć. Odwzajemnia ciepły uśmiech. - I jak po imprezie? Zapytała.
- A wiesz.. Jak to się mówi, kacyk męczy. Zaśmiałam się melodyjnie.
- Tak to już jest. A jak tam coś się stało pod czas imprezy? Zaczęła wypytywać.
- Ehh.. No wiesz.. Całowałam się z Justinem. Nagle w pewnym momencie zaczerwieniły mi się policzki. Bałam się rekacji mamy, ale najwidoczniej cieszyła się z tego.
- No to świetnie. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Justin jest naprawdę świetnym chłopakiem, idealnym dla Ciebie. Tak wiem.. Moja mama nie zachowuje się jak normalna mama, ona jest inna. Właśnie to w niej lubię najbardziej, z nią można pogadać na każdy temat.
I jak podobają wam się ogólnie opowiadanie? Jeśli będzie więcej niż 4 komentarze dodam jeszcze dzisiaj kolejny rozdział.
- Mamo.. Obawiam się, że dam sobie rade sama. Powiedziałam nieco nie zadowolona.
- Na pewno? Gdzie ten twój kolega mieszka? Zapytała.
- Mamo.. Na przeciwko nas.. Justin Bieber - mówi ci to coś? Usiadłam sobie na łóżku.
- Aha okay dobra.. No to możesz u niego przenocować. Powiedziała spokojniejsza.
- Mhm, spoko. To wszystko?
- Tak to wszystko. Trzymaj się. Rozłączyła się. Schowałam telefon do torebki, a w drzwiach stanął Justin. Spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem, był pijany i to totalnie.
- To ja już idę do domu. Wstałam i miałam wychodzić, ale chwycił mnie za rękę i pocałował namiętnie. Próbowałam się oderwać, ale on nie dał za wygraną. Rozpłynęłam się w jego ustach. To było cudowne, takie prawdziwe. Nasz pocałunek po chwili się skończył.
- Co.. To było? Powiedziałam szeptem, lekko uśmiechnięta.
- A nie podobało ci się? Uśmiechnął się kpiąco.
- Było spoko. Rzuciłam zwykłym tekstem, pocałowałam go delikatnie w usta i wyszłam z jego domu. Nie do wiary, całowałam się z Bieberem. Wiele dziewczyn o tym marzy, a mi przyszło to tak.. Tak łatwo i szybko. Może go nienawidzę.. A raczej nienawidziłam. Wydaję mi się, że się w nim zakochałam. Ale nie.. Co ja gadam.. Nie możliwe.. Było, minęło. Powinnam o tym zapomnieć. W końcu to tylko pocałunek.. Mam nadzieję. Po moich krótkich myślach nie mogłam w to uwierzyć. To się działo tak szybko, nie miałam na to wpływu. Weszłam do domu, ściągnęłam w końcu swoje buty i weszłam do swojego pokoju. Poszłam do łazienki, rozebrałam się i wzięłam relaksujący prysznic, po czym zawinęłam ciało ręcznikiem i podeszłam do swojej szafy z ubraniami. Wyjęła z niej piżamę i ubrałam na siebie. Wskoczyłam do swojego ciepłego łóżeczka i zajrzałam na facebooka. Każdy pisał tylko o imprezie, więc ja też coś napisałam. - Dzisiejsza impreza była wspaniała, nie sądzisz Justin? Po 2 minutach miałam z 300 lajków i 100 komentarzy. W końcu zaczęłam być tak jakby zauważana. Dodałam również takiego samego twetta na twitterze i po chwili poszłam spać. Obudziłam o 12:35, dzisiaj była sobota nie szło się do szkoły. Wstałam z łóżka i od razu poleciałam do toalety. Tam odprawiłam poranną toaletę, po czym podeszłam do swojej szafy i wzięłam pierwsze lepsze ubrania i je na siebie ubrałam. Znowu wróciłam do łazienki, aby się przemyć. Następnie włosy dokładnie rozczesałam i zeszłam na dół do kuchni. Tam zastałam mamę robiącą obiad.
- Cześć mamo. Uśmiechnęłam się i pocałowałam w policzek na przywitanie.
- Cześć. Odwzajemnia ciepły uśmiech. - I jak po imprezie? Zapytała.
- A wiesz.. Jak to się mówi, kacyk męczy. Zaśmiałam się melodyjnie.
- Tak to już jest. A jak tam coś się stało pod czas imprezy? Zaczęła wypytywać.
- Ehh.. No wiesz.. Całowałam się z Justinem. Nagle w pewnym momencie zaczerwieniły mi się policzki. Bałam się rekacji mamy, ale najwidoczniej cieszyła się z tego.
- No to świetnie. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Justin jest naprawdę świetnym chłopakiem, idealnym dla Ciebie. Tak wiem.. Moja mama nie zachowuje się jak normalna mama, ona jest inna. Właśnie to w niej lubię najbardziej, z nią można pogadać na każdy temat.
I jak podobają wam się ogólnie opowiadanie? Jeśli będzie więcej niż 4 komentarze dodam jeszcze dzisiaj kolejny rozdział.
Rozdział 2.
W domu nikogo nie było, więc od razu poszłam do swojego pokoju, odłożyłam torbę i wystukałam na swoim I'phone numer do mamy. Odebrała po 4 sygnałach.
- Cześć mamo. Gdzie jesteś? Zapytałam.
- Cześć córcia. Ja razem z tatą jesteśmy na zakupach, a później musimy coś załatwić wrócimy około 18-19. Odpowiedziała.
- Okay.. Mamo.. Powiedziałam trochę się wahając.
- Tak córciu?
- Bo wiesz.. Mój kolega z klasy robi imprezę, mogłabym pójść? Zapytałam z małą nadzieją.
- No dobrze, idź. Tylko baw się dobrze. Gdy tylko się zgodziła od razu na mojej twarzy pojawił się szeroki i szczery uśmiech. Trochę mnie to dziwiło, bo za bardzo za nim nie przepadam, ale przyznam, że zrobił na mnie wrażenie.
- Okay, dzięki. Pa.. Rozłączyłam się. Zeszłam na dół do kuchni i nalałam sobie soku pomarańczowego. Spojrzałam na zegarek, była dopiero 14:00 do imprezy zostało mi jeszcze 6 godzin, więc spokojnie mogłam jeszcze coś porobić. Mając na myśli "coś" chodziło mi między innymi o naukę. Wróciłam do swojego pokoju, napiłam się soku i odłożyłam na szafkę. Rozpakowałam książki z torby... A, żeby czuć się dobrze przebrałam się w to. Zasiadłam wygodnie na łóżku i zaczęłam się uczyć między innymi odrobiłam pracę domową i powtórzyłam sobie cały materiał z dzisiaj. Gdy skończyłam była już 16:00, więc pomyślałam, że zajrzę na laptopa. Przejrzałam twittera i dodałam kilka nowych twettów. Przejrzałam też facebooka i popisałam z koleżankom. Jeszcze trochę poszperałam po internecie. Za nim się obejrzałam była 18:00. Zostały mi tylko 2 godziny, więc zaczęłam się szykować. Chciałam wyjść jak najlepiej i nie zrobić z siebie pośmiewiska. Szukałam idealnych ubrań chyba z 30 minut, aż w końcu udało mi się znaleźć coś co będzie idealnie pasować na taką imprezę, i ubrałam na siebie to. Włosy rozpuściłam i podkręciłam, wyglądało to tak. I zrobiłam sobie nieco mocniejszy makijaż niż zwykle i zakryłam niedoskonałości. Gdy byłam już gotowa do imprezy zostało mi jeszcze 20 minut. Do jego domu miałam z 2 minuty drogi, bo mieszkał na przeciwko mnie. Jeszcze spakowałam do swojej torebki potrzebne rzeczy, poprawiłam włosy, popatrzałam na siebie w lusterku i miałam już wychodzić, więc wyszłam. Gdy weszłam wszyscy skierowali na mnie oczy, czułam się niezręcznie, ale po chwili wrócili do zabawy. Czułam, że każdy mnie obgaduję. Nie chciałam robić wielkiej afery, więc usiadłam sobie na kanapie, gdy nagle dosiadł się Bieber.
- Jednak przyszłaś. Powiedział i uśmiechnął się do mnie.
- Mówiłam, że przyjdę to przyszłam. Powiedziałam z nieco mniejszym uśmiechem.
- I jak podoba ci się impreza? Zapytał.
- Wiesz.. Dopiero co przyszłam, ale i tak jest jak na razie spoko. Założyłam nogę na nogę, a Bieber oblizał usta.
- Wyglądasz seksownie. Uśmiechnął się kpiąco, zagryzając wargę.
- Naprawdę? Poczułam w brzuchu motylki. On tylko kiwnął głową na tak.
- Zatańczysz? Zapytał pewny siebie, wstając i wystawiając w moją stronę rękę.
- Dobra, czemu nie.. Uśmiechnęłam się ukazując swoje śnieżno-białe ząbki i chwyciłam jego rękę i wstałam z jego pomocą. Już po chwili razem z nim wylądowałam na parkiecie. Nawet świetnie się bawiłam, ale strasznie się do mnie kleił.
- Justin.. Mógłbyś trochę przyhamować? Zapytałam niepewnie.
- Dobra.. Może pójdziemy się czegoś napić? Pomyślałam, że to dobry pomysł i kiwnęłam głową. On mnie objął ręką wokół szyi i tak szliśmy w stronę stołu z alkoholem. Wzięłam sobie piwo i on również. Zaczęliśmy pić to świństwo, a później przerzuciliśmy się na wódkę. Byłam trochę pijana, ale Bieber bardziej ode mnie. Usiedliśmy na kanapie.
- Impreza jest świetna. Powiedziałam unosząc jedną brew ku górze, pijąc piwo.
- Ciesze się, że ci się podoba. Powiedział i miał mówić dalej, ale przerwał telefon, który dzwonił do mnie.
- Przepraszam na chwilkę. Poszłam na górę do sypialni i odebrałam, to była moja mama. Obawiałam się, że muszę już wracać.
- Tak mamo...?
Kolejny rozdział.. Myślę, że też wam się spodobał. Proszę o liczne komentarze.
- Cześć mamo. Gdzie jesteś? Zapytałam.
- Cześć córcia. Ja razem z tatą jesteśmy na zakupach, a później musimy coś załatwić wrócimy około 18-19. Odpowiedziała.
- Okay.. Mamo.. Powiedziałam trochę się wahając.
- Tak córciu?
- Bo wiesz.. Mój kolega z klasy robi imprezę, mogłabym pójść? Zapytałam z małą nadzieją.
- No dobrze, idź. Tylko baw się dobrze. Gdy tylko się zgodziła od razu na mojej twarzy pojawił się szeroki i szczery uśmiech. Trochę mnie to dziwiło, bo za bardzo za nim nie przepadam, ale przyznam, że zrobił na mnie wrażenie.
- Okay, dzięki. Pa.. Rozłączyłam się. Zeszłam na dół do kuchni i nalałam sobie soku pomarańczowego. Spojrzałam na zegarek, była dopiero 14:00 do imprezy zostało mi jeszcze 6 godzin, więc spokojnie mogłam jeszcze coś porobić. Mając na myśli "coś" chodziło mi między innymi o naukę. Wróciłam do swojego pokoju, napiłam się soku i odłożyłam na szafkę. Rozpakowałam książki z torby... A, żeby czuć się dobrze przebrałam się w to. Zasiadłam wygodnie na łóżku i zaczęłam się uczyć między innymi odrobiłam pracę domową i powtórzyłam sobie cały materiał z dzisiaj. Gdy skończyłam była już 16:00, więc pomyślałam, że zajrzę na laptopa. Przejrzałam twittera i dodałam kilka nowych twettów. Przejrzałam też facebooka i popisałam z koleżankom. Jeszcze trochę poszperałam po internecie. Za nim się obejrzałam była 18:00. Zostały mi tylko 2 godziny, więc zaczęłam się szykować. Chciałam wyjść jak najlepiej i nie zrobić z siebie pośmiewiska. Szukałam idealnych ubrań chyba z 30 minut, aż w końcu udało mi się znaleźć coś co będzie idealnie pasować na taką imprezę, i ubrałam na siebie to. Włosy rozpuściłam i podkręciłam, wyglądało to tak. I zrobiłam sobie nieco mocniejszy makijaż niż zwykle i zakryłam niedoskonałości. Gdy byłam już gotowa do imprezy zostało mi jeszcze 20 minut. Do jego domu miałam z 2 minuty drogi, bo mieszkał na przeciwko mnie. Jeszcze spakowałam do swojej torebki potrzebne rzeczy, poprawiłam włosy, popatrzałam na siebie w lusterku i miałam już wychodzić, więc wyszłam. Gdy weszłam wszyscy skierowali na mnie oczy, czułam się niezręcznie, ale po chwili wrócili do zabawy. Czułam, że każdy mnie obgaduję. Nie chciałam robić wielkiej afery, więc usiadłam sobie na kanapie, gdy nagle dosiadł się Bieber.
- Jednak przyszłaś. Powiedział i uśmiechnął się do mnie.
- Mówiłam, że przyjdę to przyszłam. Powiedziałam z nieco mniejszym uśmiechem.
- I jak podoba ci się impreza? Zapytał.
- Wiesz.. Dopiero co przyszłam, ale i tak jest jak na razie spoko. Założyłam nogę na nogę, a Bieber oblizał usta.
- Wyglądasz seksownie. Uśmiechnął się kpiąco, zagryzając wargę.
- Naprawdę? Poczułam w brzuchu motylki. On tylko kiwnął głową na tak.
- Zatańczysz? Zapytał pewny siebie, wstając i wystawiając w moją stronę rękę.
- Dobra, czemu nie.. Uśmiechnęłam się ukazując swoje śnieżno-białe ząbki i chwyciłam jego rękę i wstałam z jego pomocą. Już po chwili razem z nim wylądowałam na parkiecie. Nawet świetnie się bawiłam, ale strasznie się do mnie kleił.
- Justin.. Mógłbyś trochę przyhamować? Zapytałam niepewnie.
- Dobra.. Może pójdziemy się czegoś napić? Pomyślałam, że to dobry pomysł i kiwnęłam głową. On mnie objął ręką wokół szyi i tak szliśmy w stronę stołu z alkoholem. Wzięłam sobie piwo i on również. Zaczęliśmy pić to świństwo, a później przerzuciliśmy się na wódkę. Byłam trochę pijana, ale Bieber bardziej ode mnie. Usiedliśmy na kanapie.
- Impreza jest świetna. Powiedziałam unosząc jedną brew ku górze, pijąc piwo.
- Ciesze się, że ci się podoba. Powiedział i miał mówić dalej, ale przerwał telefon, który dzwonił do mnie.
- Przepraszam na chwilkę. Poszłam na górę do sypialni i odebrałam, to była moja mama. Obawiałam się, że muszę już wracać.
- Tak mamo...?
Kolejny rozdział.. Myślę, że też wam się spodobał. Proszę o liczne komentarze.
Rozdział 1.
- Megan, wstawaj! Spóźnisz się do szkoły! Zawołała mama z dołu, po czym szybko wyskoczyłam z łóżka i spojrzałam na budzik. Była 7:20 a do szkoły miałam na 8:00, więc zaczęłam się szybko szykować. Szperałam z 5 minut w szafie z ubraniami, aż w końcu ubrałam na siebie to. Zajęło mi to 10 minut, więc było coraz mniej czasu do szkoły. Szybko się przemyłam w łazience, wyprostowałam swoje włosy i zrobiłam niesfornego koka, wyglądało to tak. Zeszłam na dół, nie miałam nawet czasu na śniadanie. Wzięłam lunch, który przygotowała moja mama i spakowałam do torby.
- Mamo, wychodzę! Zawołałam, po czym wyszłam z domu. Miałam 10 minut, więc przyśpieszyłam, bo do szkoły miałam z 15-20 minut. Nagle podjechał samochód, a w nim Bieber. Nie lubiłam tego chłopaka, chociaż był lubiany w całej szkole.. Z wyjątkiem mnie.
- Ej mała, podwieźć cię do szkoły? Zapytał i uśmiechnął się kpiąco. Miałam ochotę mu odmówić, ale jak zobaczyłam, że zostało mi 5 minut do szkoły bez zastanowienia wsiadłam do auta.
- Jedź! Powiedziałam wysokim tonem.
- Okay, okay. Spokojnie mała. Zaśmiał się kpiąco, a ja tylko przewróciłam oczami. Po 3 minutach dojechaliśmy do szkoły, już miałam wysiadać, ale chwycił moją dłoń.
- Ej, a całus za podwiezienie? Spojrzał mi prosto w oczy ze swoim kpiącym uśmieszkiem.
- Daruj sobie.. Wysiadłam z auta, ale znowu chwycił mnie za rękę, a ja po prostu z grzeczności odwróciłam się i pocałowałam go w policzek, a on się tylko uśmiechnął. Nagle zadzwonił dzwonek na lekcje, szybko pobiegłam pod klase. Na szczęście byłam przed nauczycielem dosłownie o niecałe 20 sekund. Gdy weszliśmy do sali, nauczyciel przedstawił nam nową uczennice-Nicole. Posadził ją koło mnie, nawet się cieszyłam.. Wyglądała na sympatyczną i miłą dziewczynę.
- Cześć. Powiedziałam z uśmiechem na twarzy do dziewczyny, a ona tylko kiwnęła głową i się lekko uśmiechnęła. Ta lekcja minęła nawet dosyć szybko. Po lekcji Chemii przyszedł czas na lunch. Cieszyłam się, bo nic nie jadłam, a byłam bardzo głodna. Usiadłam w jednym przy stoliku w stołówce. Po 10 minutach dosiadł się do mnie Bieber..
- Czego ty ode mnie chcesz? Zapytałam, nie ukrywając mojego nie zadowolenia.
- To już przysiąść się nie można? Zaśmiał się, a ja przewróciłam oczami. Po 5 minutach ciszy, Bieber się odezwał.
- Dzisiaj robię imprezę, może wpadłabyś? Zapytał.
- Nie wiem czy to dobry pomysł. Schowałam lunch do torby.
- Ale czemu?
- Czemu? Może dlatego, że cię nie lubię? Uśmiechnęłam się kpiąco.
- Nawet mnie nie znasz.. Powiedział, nawet nieco zdenerwowany.
- I nie chcę znać. Wstałam od stołu i poszłam na kolejne lekcje. Lekcje mijały i mijały, aż w końcu nadszedł koniec. Wyszłam ze szkoły z uśmiechem na twarzy. W połowie drogi do domu niestety, ale znowu musiałam spotkać Biebera.
- To będziesz na imprezie? Zapytał idąc krok w krok ze mną. Nie odzywałam się, po prostu go ignorowałam.
- Długo jeszcze będzie mnie ignorować? Zapytał.
- Posłuchaj mnie. Ja nie chcę mieć z tobą nic do czynienia. A impreza to nie jest najlepszy pomysł.
- Rozumiem, ale będą twoi znajomy. Chociaż raz się zabawisz.. Ciągle nalegał, jakby mu zależało. Po niedługim zastanowieniu odpowiedziałam mu.
- Dobra.. O której? Lekko się do niego uśmiechnęłam. Widać było, że był zadowolony.
- O 20, bądź na pewno. Powiedział i za nim cokolwiek powiedziałam, już go nie było. Szłam jeszcze 5 minut i weszłam do domu.
- Wróciłam! Zawołałam, ale nikogo nie było w domu....
Koniec rozdziału! Mam nadzieję, że wam się spodobał. Starałam się, aby wypadł bardzo dobrze. Proszę was o liczne komentarze.
- Mamo, wychodzę! Zawołałam, po czym wyszłam z domu. Miałam 10 minut, więc przyśpieszyłam, bo do szkoły miałam z 15-20 minut. Nagle podjechał samochód, a w nim Bieber. Nie lubiłam tego chłopaka, chociaż był lubiany w całej szkole.. Z wyjątkiem mnie.
- Ej mała, podwieźć cię do szkoły? Zapytał i uśmiechnął się kpiąco. Miałam ochotę mu odmówić, ale jak zobaczyłam, że zostało mi 5 minut do szkoły bez zastanowienia wsiadłam do auta.
- Jedź! Powiedziałam wysokim tonem.
- Okay, okay. Spokojnie mała. Zaśmiał się kpiąco, a ja tylko przewróciłam oczami. Po 3 minutach dojechaliśmy do szkoły, już miałam wysiadać, ale chwycił moją dłoń.
- Ej, a całus za podwiezienie? Spojrzał mi prosto w oczy ze swoim kpiącym uśmieszkiem.
- Daruj sobie.. Wysiadłam z auta, ale znowu chwycił mnie za rękę, a ja po prostu z grzeczności odwróciłam się i pocałowałam go w policzek, a on się tylko uśmiechnął. Nagle zadzwonił dzwonek na lekcje, szybko pobiegłam pod klase. Na szczęście byłam przed nauczycielem dosłownie o niecałe 20 sekund. Gdy weszliśmy do sali, nauczyciel przedstawił nam nową uczennice-Nicole. Posadził ją koło mnie, nawet się cieszyłam.. Wyglądała na sympatyczną i miłą dziewczynę.
- Cześć. Powiedziałam z uśmiechem na twarzy do dziewczyny, a ona tylko kiwnęła głową i się lekko uśmiechnęła. Ta lekcja minęła nawet dosyć szybko. Po lekcji Chemii przyszedł czas na lunch. Cieszyłam się, bo nic nie jadłam, a byłam bardzo głodna. Usiadłam w jednym przy stoliku w stołówce. Po 10 minutach dosiadł się do mnie Bieber..
- Czego ty ode mnie chcesz? Zapytałam, nie ukrywając mojego nie zadowolenia.
- To już przysiąść się nie można? Zaśmiał się, a ja przewróciłam oczami. Po 5 minutach ciszy, Bieber się odezwał.
- Dzisiaj robię imprezę, może wpadłabyś? Zapytał.
- Nie wiem czy to dobry pomysł. Schowałam lunch do torby.
- Ale czemu?
- Czemu? Może dlatego, że cię nie lubię? Uśmiechnęłam się kpiąco.
- Nawet mnie nie znasz.. Powiedział, nawet nieco zdenerwowany.
- I nie chcę znać. Wstałam od stołu i poszłam na kolejne lekcje. Lekcje mijały i mijały, aż w końcu nadszedł koniec. Wyszłam ze szkoły z uśmiechem na twarzy. W połowie drogi do domu niestety, ale znowu musiałam spotkać Biebera.
- To będziesz na imprezie? Zapytał idąc krok w krok ze mną. Nie odzywałam się, po prostu go ignorowałam.
- Długo jeszcze będzie mnie ignorować? Zapytał.
- Posłuchaj mnie. Ja nie chcę mieć z tobą nic do czynienia. A impreza to nie jest najlepszy pomysł.
- Rozumiem, ale będą twoi znajomy. Chociaż raz się zabawisz.. Ciągle nalegał, jakby mu zależało. Po niedługim zastanowieniu odpowiedziałam mu.
- Dobra.. O której? Lekko się do niego uśmiechnęłam. Widać było, że był zadowolony.
- O 20, bądź na pewno. Powiedział i za nim cokolwiek powiedziałam, już go nie było. Szłam jeszcze 5 minut i weszłam do domu.
- Wróciłam! Zawołałam, ale nikogo nie było w domu....
Koniec rozdziału! Mam nadzieję, że wam się spodobał. Starałam się, aby wypadł bardzo dobrze. Proszę was o liczne komentarze.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)