- Na pewno tak będzie, a jak nie.. To co my zrobimy? -spytałam.
- Nie wiem.. Może spróbowalibyśmy związku na odległość? -spojrzał na mnie ze smutną miną.
- Myślę, że to dobry pomysł. Naprawdę cię kocham. -pocałowałam go namiętnie w usta, a on to odwzajemnił. Justin był cudownym chłopakiem, byliśmy dla siebie stworzeni. Jeszcze przy nikim innym nie byłam tak szczęśliwa jak przy nim. Miałam nadzieję, że nam się ułoży i, że już zawsze będziemy razem. W pewnym momencie zadzwonił do mnie telefon. Odebrałam, to była moja mama. Miałam nadzieję, że ma dobre informację, ale się myliłam.
- Cześć mamo, i jak? -spytałam.
- Niestety, nie da rady. Musisz jechać z nami. -odpowiedziała. Od razu się rozłączyłam, a w moich oczach były łzy, Justin to zauważył i od razu zaczął się zamartwiać.
- Kochanie, co się stało? -spojrzał na mnie i mocno mnie przytulił.
- Nie mogę zostać, jutro jadę.. -po moich polikach spływało wiele łez. Justin otarł je kciukiem i pocałował czule w usta.
- Pamiętaj.. Mimo wszystko zawsze będę cię kochał.
- Co, ale o co ci chodzi? Mówisz jakbyś coś zrobił nie tak. -otarłam łzy i lekko się od niego odsunęłam spoglądając mu głęboko w oczka.
- Bo.. bo zrobiłem. Zdradziłem cię z Nathalie. Wybacz, nie chciałem.. Ale jak miałem się powstrzymać? Wiesz, że kocham cię, ale ona była tak pociągająca, że nie dałem rady. Przepraszam, wybacz mi, proszę.. -po moich polikach spływały same łzy. Nie mogłam w to uwierzyć, że mój własny chłopak mnie zdradził. Wiedziałam, że Bieber to niezłe ziółko i po prostu mnie wykorzystał, a za pewne nie długo chciał mnie zaciągnąć do łóżka. Nie mogłam już więcej na niego patrzeć. Uderzyłam go w twarz i wykrzyczałam, że go nienawidzę, po czym wybiegłam z jego domu i wbiegłam do domu do swojego pokoju. Zamknęłam się na klucz i przez cały czas płakałam. Nie wiedziałam co mam ze sobą począć. W pewnej chwili dostałam od niego wiadomość.
Od Justina - Proszę wybacz mi.. nie chciałem, żeby to tak wyszło. -po długich przemyśleniach byłam pewna tego co robię i w końcu mu to napisałam.
Do Justina - Z nami koniec. -w końcu ktoś musiał to zakończyć, a ja nie chciałam cierpieć. Myślałam, że to będzie dobry pomysł. I tak w końcu się wyprowadzam jutro do Nowego Jorku, więc szybko o nim zapomnę. Miałam taką nadzieję.. Wzięłam się w garść i zaczęłam się pakować. Jutro o 10:30 miałam samolot. Gdy już się spakowałam była godzina 18:30. Pomyślałam, że było by dobrze gdybym powiedziała jeszcze o tym przyjaciółce -Nicole i poszła z nią na imprezę.. Wiedziałam, że uwielbiała imprezować a w ten sposób mogłabym się z nią pożegnać i spędzić ostatni wieczór razem w jej obecności. Od razu wybrałam do niej numer i zadzwoniłam. Po 3 sygnałach odebrała.
- Cześć, możemy się spotkać? -zapytałam.
- No jasne. To wpadaj ja czekam w domu. -odpowiedziała, po czym się rozłączyłam. Było trochę chłodniej, niż wcześniej więc przebrałam się w to i zeszłam na dół.
- Mamo idę się spotkać z Nicole i idziemy.. Idziemy na imprezę. Przenocuję u niej, a o 8 albo 9 rano wrócę do domu, dobra? -spytałam ukrywając cały incydent z Justinem.
- No dobrze, tylko nie zaśpij. -powiedziała mama, a ja się lekko uśmiechnęłam i wyszłam z domu. Po drodze spotkałam Nathalie. Podeszłam do niej i co nieco jej chciałam wygarnąć, ale jak zobaczyłam, że jest w towarzystwie Justina ominęłam ją i specjalnie przeszłam obok ich kręcąc przy tym tyłkiem. Chciałam wypaść seksowanie.. Wiedziałam, że na Justina to działa. Stanęłam trochę dalej od nich spojrzałam na nich i powiedziałam.
- Bądź sobie z tą suką dalej.. Właśnie widać jak Ci na mnie zależy. -skierowałam wzrok na Justina i już po chwili byłam prawie pod domem Nicole. Zapukałam, dość szybko mi otworzyła. Weszłam do jej domu i usiadłam na kanapie.
- Coś się stało, że chciałaś się ze mną spotkać? -spytała.
- Tak mam ci wiele do opowiedzenia. Pierwsza sprawa to to, że nie jestem już z Justinem. Zdradził mnie z Nathalie, zerwałam z nim. -odpowiedziałam i westchnęłam ciężko.
- Jezu, tak mi przykro. -spojrzała na mnie ze współczuciem.
- Nie no spoko.. Próbuję o tym nie myśleć. A druga sprawa to jutro wyprowadzam się z rodzicami do Nowego Jorku. Dostali tam bardziej płatną pracę. Jest jeden plus.. Będę mogła spokojnie zapomnieć o Bieberze, ale jest minus.. Będę musiała cię zostawić. -byłam mega smutna, dzisiaj działo się tyle rzeczy, że najchętniej to bym się zabiła, ale miałam dla kogo żyć. Między innymi dla Nicole i rodziców..
- No nie gadaj! To, przecież nie możliwe.. Nie wierze. -powiedziała totalnie załamana.
- Ja już się z tym mniej-więcej pogodziłam. Ty w krótce też się z tym pogodzisz. A teraz mam pewien pomysł. Może poszlibyśmy ostatni raz na wspólną imprezę? Wiem, że to lubisz. -spojrzałam na nią z uśmiechem na twarzy i szturchnęłam delikatnie.
- Eh.. W sumie to dobry pomysł. A o której jutro wylatujesz? -spytała.
- No o 10:30 więc mogłabym u Ciebie przenocować prawda?
- Tak oczywiście. Będziesz musiała tylko wcześnie wstać no i za wiele nie pić. -uśmiechnęła się na co ja również się uśmiechnęłam.
- Dobra tylko jest mały problem.. Nie mam przy sobie ubrań, więc musisz mi coś pożyczyć. -skwasiłam się lekko.
- Nie no, żaden kłopot. Wybierz sobie coś. -obie zaczęłyśmy szukać dla siebie idealnych ubrań, aż w końcu znalazłyśmy. Ja ubrałam na siebie to, a ona to. Wyglądałyśmy świetnie, obie wyprostowałyśmy swoje długie brązowe włosy i zrobiłyśmy sobie nieco mocniejszy makijaż niż zwykle, przy którym było świetnie widać nasze rysy twarzy. Wyglądałyśmy seksowanie jak i słodko. Miałyśmy nadzieję, że ten nasz ostatni wieczór będzie najlepszy ze wszystkich. Wyszłyśmy z domu po 21, a na imprezie byliśmy już o 22. Bawiliśmy się wspaniale. Wypiliśmy parę drinków, ale nie dużo, bo nie chcieliśmy się napić i zasnąć pod stołem tylko świetnie się bawić. Ku uwadze mojej przyjaciółki spostrzegł się Bieber z Nathalią.
- Meg, patrz kto tutaj jest! -wskazała mi na nich palcem, w moich oczach było kilka łez, ale się powstrzymałam. Nie mogłam uwierzyć, że on po prostu zabawia się teraz z Nathalią, z tą suką bez serca. Miałam ochotę tam podejść i powiedzieć "Kocham cię, wróć do mnie", ale to było by upokarzające, więc nie zwracałam na nich uwagi i świetnie się bawiłam. Aż w końcu podszedł do nas Bieber.
- Meg, mogę cię na chwilkę porwać? -spytał przygryzając dolną wargę.
- Idź do swojej Nathalii, bo jeszcze będzie zazdrosna. -powiedziałam po prostu go ignorując, ale ten złapała mnie za nadgarstek i pociągnął na zewnątrz.
- Mógłbyś delikatniej? -powiedziałam oburzona i usiadłam sobie na ławce zakładając nogę na nogę.
- Proszę wysłuchaj mnie. -spojrzałam na niego i zaśmiałam się kpiąco.
- Chcesz mi opowiedzieć jak Ci dobrze było z nią w łóżku, z ta suką? Nie dzięki, nie mam ochoty o tym słuchać. Dobra ja lecę się świetnie bawić. Skończyłeś? -spytałam, a on po prostu odszedł wkurwiony. Chciało mi się płakać, ale za wszelką cenę to ukrywałam. Wróciłam do Nicole i napiłam się z nią po drinku. Nagle podeszli do nas jacyś faceci byli przystojny, mniej więcej byli w naszym wieku, może o rok starsi. Zapytali czy z nimi zatańczyli, zgodziliśmy się. Zauważyłam, że Biebs uważnie mnie obserwuje z zazdrością, ignorowałam to. Świetnie się bawiliśmy, ale był na nas już czas.. Pożegnaliśmy się z chłopakami i podziękowaliśmy za niesamowitą zabawę. Wróciliśmy do domu Nicole jeszcze przed 4 rano. Poszliśmy spać i obudziliśmy się o 8 rano. Byłam mega zmęczona, ale czekał mnie wyjazd.
- Dobra to ja już się będę zbierać. -powiedziałam ubierając swoje ubrania.
- Będę tęsknić. -powiedziała i obie przytuliłyśmy się do siebie.
- Jak coś jesteśmy w kontakcie ok? -spytałam, a ona kiwnęła głową na tak. Wyszłam od niej z domu i przed 9 byłam już u siebie.
- Wróciłam! -krzyknęłam na cały dom i spostrzegłam uśmiechniętych rodziców.
- No to idź jeszcze weź szybki prysznic, ogarnij się i idziemy. Masz tam jedną walizkę z ubraniami, reszta jest już w samochodzie. -odpowiedzieli.
- Dobra. -lekko się uśmiechnęłam i weszłam do swojego pokoju. Był całkowicie pusty, trochę smuciło mnie to, że musiałam wyjechać, ale cóż.. Tak to już jest, nie zawsze życie jest wobec ciebie fair, a ja miałam w życiu całkowitego pecha. Wzięłam swój ostatni prysznic w starym domu, po czym uczesałam dokładnie swoje włosy, zrobiłam delikatny makijaż i przebrałam się w to. Gdy byłam już gotowa jeszcze chwilkę postałam przy drzwiach, aż w końcu zeszłam na dół.
- To co gotowa? -spytali równocześnie, na co przytaknęłam głową. Wsiedliśmy wszyscy do auta, a ja przez okno w aucie popatrzyłam na nasz dom, po czym skierowałam wzrok na dom Justina.. Cholernie mi go brakowało, chciałam go przytulić ostatni raz, ale niestety nie mogłam, nie po tym co mi zrobił. Na lotnisku byliśmy już 10 minut przed samolotem. Właśnie przyleciał samolot i miałam właśnie wchodzić, ale ktoś mnie złapał za rękę i pociągnął do siebie, a mianowicie Justin. Pocałował mnie namiętnie w usta tak czule jak nigdy dotąd i mocno przytulił, na co ja się uśmiechnęłam i odwzajemniłam jego pocałunek.
- Będę tęsknić. -powiedział z lekkim uśmiechem, a ja pocałowałam go delikatnie w usta i weszłam do samolotu. Zajęłam miejsce obok jakiegoś słodkiego, małego chłopczyka. Włożyłam do uszu słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Spojrzałam przez okno i zaczęłam machać Justinowi , aż po moich policzkach poleciało kilka łez.. I właśnie odleciałam..
Chcieliście dłuższego rozdziału, to macie. Czekam na liczne komentarze z waszej strony. Kolejnego rozdziału możecie się spodziewać dzisiaj po 22 albo jutro. A ja was proszę bardzo o polubienie komentarzu "Na Ti". Proszę was, zróbcie to dla Mnie, dla waszej blogerki. Z góry dziękuję. Kocham was ♥ https://www.facebook.com/photo.php?fbid=313950652084956&set=a.222831174530238.1073741833.197426680404021&type=1&relevant_count=1&ref=nf
To jest świetne ale ja bym jeszcze troche wkurzała Justina ale boskie jest KC <3
OdpowiedzUsuńNie no boskie to! Normalnie jak to czytam to mam łzy w oczach i jedno cześnie uśmiech na twarzy, po prostu tak mi się to podoba że szok <33.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Klaudia :))
Te opowiadanie jest fantastyczne nie moge się doczekać kolejnego rozdziału ... <3. Serce mi staneło w niektórych momentach mówie ci napisz kilka części książki <3. / Pattie
OdpowiedzUsuńŻeby napisać książkę trzeba mieć talent, wiele pomysł i wspaniale wszystko opanowane. Mi tego niestety brak.. Ehh.. : c
UsuńNie brak, wciągasz do swojego opowiadania coraz więcej ludzi. Wszyscy są zachwyceni i ze zniecierpliwieniem czekają na kolejny rozdział. Jesteś świetna.
UsuńChcę Więcej ... <3 Napisz Książkę... Kupię... <3
OdpowiedzUsuńTo jest zarąbiste, prosze pisz więceeej !!!
OdpowiedzUsuńPROOOSZE DAJ DZIŚ NASTEPNY ROZDZIAŁ ! <3 taki długi jak ten ! jeeeju jakie wciągające:*
OdpowiedzUsuńDajesz dzisiaj kolejny rozdział Bo bd mi sie śniło co bd dalej prosze dzisiaj !
OdpowiedzUsuńDawaj dawaj !!!
OdpowiedzUsuńJezu gdyby u mnie w opowiadaniu było tyle komentarzy. Marzenie :(
OdpowiedzUsuńSuper rozdział jak zresztą całe opowiadanie.
Zapraszam do mnie: http://nigdynieprzestaneciekochac.blogspot.com/
Cudowne nie mogę oderwać się od czytania ! Jesteś doskonała w tym pisaniu jest emocjonujące i mega wciągające, czekam na kolejne rozdziały! <3
OdpowiedzUsuńSuper *.* Ale troche głupie było to zakończenie ,że justin przyszedł na lotnisko, i to był taki koniec, mógł nie przychodzić, i później by się stało coś innego,coś bardziej oryginalnego.
OdpowiedzUsuńWiem spokojnie to po prostu tylko takie zakończenie z namiętnym pocałunkiem i w ogóle. Wszystko w swoim czasie. ; >
Usuń